wtorek, 4 grudnia 2018

Dzieci listy piszą....

Klika dni temu Gzub zaskoczył mnie listem do Gwiazdora.
Napisał go sam, bez podpowiadania, drukowanymi literami, bo jeszcze nie poznał wszystkich pisanych .


Wiem, że nie ma dobrej gry, którą sobie wymarzył na PS3 (dostał dwa lata temu od taty i brata), wytłumaczyłam, że na pewno Gwiazdor poszuka innej, równie dobrej.
Ale też zapytałam, dlaczego napisał tylko jedną rzecz?
Przecież ma tez inne marzenia.
Odpowiedział, że chce, żeby Gwiazdorowi starczyło pieniędzy na prezenty dla innych dzieci.
Nie ukrywam, wzruszyłam się.
Oby mu to nie minęło - to dobre myślenie o innych.

A żeby matka dawała dawała dobry przykład to pomyślałam sobie, że i ja będę Gwiazdorem ;D

Książki to moja miłość.
Nie wyobrażam sobie życia bez książek!
Lubię czytać i mieć ulubione, żeby do nich wracać.
Serce mnie bolało, gdy musiałam zrobić miejsce w mieszkaniu i książki musiały się "wyprowadzić"
Na szczęście do przyjaciółki, zawsze mogę korzystać;D

Teraz dorobiłam się kilku półek, a w niedalekiej przyszłości, po remoncie , w przedpokoju też znajdzie się kącik na te ukochane.

A i Gwiazdor wie, ze jak nie wie co, to książka zawsze ucieszy!Nie muszę pisać listu;)

Kiedyś pisałam, że jest taka szwedzka pisarka, która pięknie pisze kryminały - Camila Lackberg.
Puściłam wieści w świat, a przy okazji świąt, urodzin, imienin i innych okazji, oraz bez okazji - ot tak, z dobrego serca(a także np olx) uzbierało się tak:



I zdarzyło się, że jedna część mi się zdublowała.

Czy znajdzie się ktoś , kto chciałby poczytać?
Napiszcie w komentarzu.Jeśli będzie kilku chętnych Gzub wylosuje , a ja wyślę;D



sobota, 1 grudnia 2018

Walki!

Kiedyś słyszałam wiadomość jak to samochód potrącił na pasach pięćdziesięcioletnią staruszkę ;D

Tak na pewno nie pisaliby o mnie ;D

Czasem mam wrażenie, że jeszcze wszystko przede mną.A przynajmniej wiele, bo na wszystko czasu nie starczy.
I nie chodzi o takie rzeczy, których nigdy nie doświadczyłam, a o których marzę - np lot samolotem
Ale o takie, co mówiłam, że nigdy w życiu , na pewno mnie nikt nie namówi, że to nic ciekawego itd.

Jedną z takich rzeczy są walki!


I co?
Mamy z Zolinką babski wieczór!
Wciągamy popcorn, żelki i oglądamy Galę KSW!!

Ale  emocje!!


czwartek, 29 listopada 2018

perełki pracownicze

Mam fajną pracę.
Mogę powiedzieć, że robię to, co lubię.
I tylko szkoda, że dopiero teraz i za małe pieniądze.
Ale stabilne;D

Dziś moja młodsza siostrzyczka kończy 40 lat!
 (Najlepszego kochana!)
co może usprawiedliwiać fakt, że czasem już zapominam , co pisałam,  co nie!;D

Coś mi jednak świta, że o o wkurzających pacjentach już pisałam, więc dziś kilka nowinek z innej beczki.

Przy każdej rejestracji do badań muszę prosić pacjenta o dowód osobisty (książeczkę zdrowia dziecka)
Trzeba zweryfikować pacjenta, wpisać w bazę danych, lekarze też się mylą, albo piszą niewyraźnie.
Gdy wizyta u nas jest ponowna, a pacjent zapomniał dokumentu to szukam po nazwisku, a potem sprawdzam, która to osoba, bo np w naszej bazie jest 30 osób o tym samym imieniu i nazwisku!I to nie są wcale takie popularne dane!Nie wiem np ilu mamy Janów Nowaków (jutro sprawdzę;D )
W zeszłym tygodniu miałam panią ze skierowaniami od dwóch lekarzy, sprawdzałam dane, a i tak się okazało, że na obu skierowaniach były różne pesele - z różnicą dwudziestu lat!

Było już tak, że przyszedł dziadek i koniecznie chciał zarejestrować wnuczkę Joannę, a jak zgłaszaliśmy, że jest coś nie tak, bo pod tym peselem jest Jaśmina, to pan z autentycznym zdziwieniem zapytał:a to nie jest to samo? :D

A dziś przyszła koleżanka z innego punktu, że miała telefony z samej "góry"czy rejestrowała mocz dziewczynki"..." Że "trzeba zgłosić odpowiednim organom" itd
Była w nerwach, ze coś namieszała, że pani zgłosiła naruszenie RODO (za to są duże kary)
A dziś się okazało, że pani po prostu OMYŁKOWO , zamiast moczu córki, przyniosła mocz psa!!!!!!

dobrego wieczoru;D
Napisaliście już list do Gwiazdora?

poniedziałek, 26 listopada 2018

Karmimy głodomory


Kilka lat temu spełniłam swoje dziecięce marzenie o karmniku.
Nie wiem, czy to lokalizacja, czy zbyt ciepłe zimy, czy sroki, które wpachają się tam, gdzie nie mają, ale  jakoś było cicho.
Po czterech latach drgnęło!
I to drgnęło tak, że ranne pukanie mnie budziło.
Czasem przez kilka minut stałam i, przez firankę, podglądałam jak się żółte brzuszki kotłują;D
Były płochliwe, więc dopiero po wielu próbach udało mi się nagrać taki filmik






Niektórzy twierdzili, ze jeszcze za wcześnie na dokarmianie, ale nie mogłam sobie darować tej radości.
Poza tym ponoć dobrze zawczasu pokazać skrzydlatym, gdzie stołówka, gdy już mróz zacznie szczypać w girki.

Dlatego poczułam autentyczny żal, gdy po nocnej wichurze nasz karmnik po prostu zleciał na łeb na szyję;(



Pomyślałam, że będzie mi brakowało tego trzepotania i pukania za oknem, że już nie wywieszę słoninki....
eh


Po dwóch dniach wracam z pracy, a na parapecie....tadam:





Nowiuśki karmniczek, przyklejony silikonem, żeby już nic nie zawiało ;D

Maluszki już zaczynają szaleć ;D

P.S.
Może moje ptaszory nie oswoją się jak  skrzydlate mojej Pysi, ale i tak się cieszę;D




sobota, 24 listopada 2018

;D

Od czasu dnia w świetlicy Grześ namiętnie czyta.
Najpierw wypożyczył trzy książeczki z biblioteki szkolnej


 a potem prze szczęśliwy, że dostał kilka nowych z ulubionej serii.

Troszkę się martwię, że nie chce czytać nic innego, ale mam nadzieję, że to się zmieni.

Święto Odzyskania Niepodległości spędziliśmy u przyjaciół na wsi.
Pierwszy raz pojechałam na grzyby!
Oczywiście minusem było, że trzeba było wstać prawie  nocą, ale za to widoki i emocje niesamowite.




buty całkowicie przemoczyłam, na następny raz kupię gumowce!


na pułapki uważałam;D





Dziękowałam Bogu za tych, dzięki którym mogę zbierać grzyby w wolnej ojczyźnie!


 Potem wcinaliśmy słodkie, a wieczorem gadaliśmy przy super ognisku.









Grzesiu miał frajdę , bo jeszcze nie widział czegoś takiego!
A potem jeszcze spotkało go szczęście, bo w przeciągu kilku minut wyleciały mu dwie mleczne dwójki - oj , Wróżka Zębuszka miała zadanie!

W zeszłą sobotę niesamowite emocje - byłam z dziewczynami na koncercie Garou!




Bilety na samym środku, w trzecim rzędzie, więc prawie śpiewał patrząc mi w oczy :D

A w czwartek Grzesiu zaczął wymiotować.
Najpierw myślałam, że to zatrucie, ale w końcu już byłam zdecydowana jechać do szpitala,bo bałam się że się odwodni.
Na szczęście koło 4 rano wymioty ustały.
Ale i tak poszliśmy do lekarza, bo miał 38,6.
Prawdopodobnie to jelitówka, mam opiekę do wtorku.
Grzesiu smutny, bo ominął go turniej, gdzie jego drużyna zdobyła srebrny medal;(
Ale najważniejsze, że zdrowieje!







środa, 7 listopada 2018

Wolne!

Wczoraj był smutny dzień, zwłaszcza dla Zolinki, 5 rocznica śmierci Lucka.
Przypomniałam sobie jak to było.
Pracowałyśmy wtedy razem.

I przypomniałam sobie pewną rozmowę, krótko po śmierci bratowej Zolinki.
Tomek był wtedy w bardzo kiepskiej kondycji, po gastroskopii, z obawami, czy nie ma tego, co żona(zmarła na raka żołądka)
Pamiętam, że starliśmy się wspominać te dobre chwile, i śmieszne.
I w pewnym momencie Zolinka powiedziała, że jeszcze znajdziemy kogoś do kochania, ale że ona pierwsza, bo najdłużej jest sama.

Znowu pracujemy razem;D
Ponieważ ma rentę po mężu u nas pracuje tylko na umowę zlecenie w soboty i w te dni, gdy któraś z nas che iść na wolne.
Komfortowa sytuacja,bo nie mam problemu z urlopem.
Po prostu dzwonię do Zolinki, czy może przyjść i już.
Teraz będę się byczyć do końca tygodnia.

Ostatnio przypomniała nam tę rozmowę ze znalezieniem sobie kogoś i ze śmiechem robiła nam wyrzuty, ze ją wyrolowaliśmy.
No cóż!!Z naszej trójki inna konfiguracja byłaby niemożliwa;D
I w sumie nie każdy ma takie szczęście, żeby przyjaciółka została w rodzinie!

Oczywiście pociąga to za sobą pewne zobowiązania.
Np marudzi od kilku dni, ze ZA OKNEM ma wielkiego pająka, że mam przyjść i go zlikwidować, bo jest ciepło, a ona NIE MOŻE otwierać okna, bo te PÓŁMETROWE BYDLE wejdzie do domu!
Pomijam fakt, że jej dwa kociaczki po prostu by go zeżarły , to przecież taki pajączek to sama radość i pomoc, bo zżera wszelkie latające gówna muchy i komary!.
Wczoraj to już wywarła większy nacisk wysyłając zdjęcie "delikwenta"


Zwróćcie uwagę,że to zdjęcie to najlepszy dowód jaki jest potrzebny!
Właśnie obrabia jakąś ofiarę;D

piątek, 2 listopada 2018

misz masz

W czerwcu młodsza córka wyleciała do Londynu.
Na trochę.
Jakoś to trochę się przeciągnęło.
Dwa tygodnie temu skończyła 21 i postanowiła sprawić niespodziankę i przylecieć do domu na kilka dni.
Wiedziałam tylko ja i strasznie trudno było mi dochować tajemnicy:D
Te kilka dni minęło jak z bicza trzasnął.W zasadzie wcale się nią nie nacieszyłam, bo na wieść, że jest w Polsce telefony się urywały i cały czas biegała na jakieś spotkania.
Wczoraj odwiozłam ją na lotnisko i fruuuu , poleciała.
Ponoć wraca w styczniu, bo w lutym restauracja w której pracuje jest nieczynna, ale za bardzo się nie cieszę, bo awansowała i wolę się za bardzo nie nastawiać.

Dziś w laboratorium mieliśmy tyle ludzi, że dopiero po 12 mogłyśmy coś zjeść!
Za to szkoła miała wolne.
Wprawdzie łaskawie była czynna świetlica, tyle , że od 7 (a ja o 7 zaczynam pracę) i do 16, przy czym pani dwa razy powtarzała Sołtysowi, że o 16 szkołę zamykają.
Po 15 Gzuba odbierałam i okazało się, że było ich tylko dwóch.
Plus z dzisiejszego dnia, że Grześ pożyczył ze świetlicy fajną książkę, przeczytał połowę ( 40 stron) i jeszcze poszedł po kolejne części.Bardzo bym chciała, żeby lubił czytanie!
Ciekawe, co z 12.11.Szkoła ma wolne, a my pewnie znów do pracy.
Na szczęście mam jeszcze trochę urlopu.

Urszula mi pisała, żebym się ogarnęła.
W sumie to jestem ogarnięta;D
Prawie
Pamiętam, żeby zaglądać do librusa, dziecko nosi do szkoły wszystko co potrzeba i na czas.
Ale....
Okazało się, że zaginęła obieraczka do warzyw (zastanawiam się, czy nie wyrzuciłam do śmieci razem ze skórkami od ogórka)
No i dziś zapomniałam, że wstawiłam wodę na kawę i poszłam się zrelaksować w wannie.
Jak wyprysnęłam , żeby wyłączyć gwizdek to potem aż się śmiałam w głos wycierając mokre ślady;D:D

a Wam się zdarzają jakieś wariactwa?


I jeszcze jedno. Jest wielka prośba, żeby zajrzeć na stronę  KLIK
Już nie raz okazało się, że wielu może wiele.
Każda złotówka ma moc.
Czasem wystarczy , zamiast ulubionej czekolady, wpłacić 5 zł.
 - niestety za późno na pomoc;(((
Pan Andrzej już nie cierpi.