wtorek, 7 listopada 2017

zaraza

Jesień jaka jest każdy widzi.
W sumie na pogodę nie narzekam, gdyby nie te wirusy.
Najpierw zaraza u Pysi.
Trochę kaszlała, trochę słabo, trochę śpiąca, ale to wiadomo jak u matki karmiącej z rocznym dzieckiem -snu nigdy za dużo.
Potem Dawidek wysoka temperatura i  nic, na drugi dzień Majka pociągająca.
Pysia pojechała,żeby lekarka osłuchała dzieci (czysto) ale na szczęście stwierdziła , że i matce się przyjrzy!
I ojacie! Zapalenie oskrzeli schodzące już na płuca.
Szybko antybiotyk i przeszło.
Niestety przeszło na dzieci.U Majki istniała obawa, że skończy się szpitalem, na szczęście nie.
Jak już doszli do siebie to zaczęło się u Grzesia.
Najpierw dwa dni wysoka temperatura, a teraz reszta;/
Włączyliśmy wczoraj wziewy i obserwujemy.
I w sumie to nawet marzymy, żeby przymroziło i wytłukło zarazki;D

Macie już zimowe opony?



niedziela, 5 listopada 2017

już?

"Nie mów nikomu , co się dzieje w domu" - to zdanie towarzyszyło mi od najmłodszych lat.
Nauczyłam się, że są sprawy, które nie wychydzą poza cztery ściany.
Ale czasem trzeba.
Można wtedy spojrzeć na pewne rzeczy z innej perspektywy.
A nawet należy poszukać innych rozwiązań.
Nie powiem, te rozwiązania bywają bolesne.
Ale warto podjąć wyzwanie , żeby w ostatecznym rozrachunku wszystko się poukładało.

Jedna rozprawa i decyzja - koniec.
Nie do wiary, że od tego dnia minęły już trzy lata (próba reaktywacji się nie powiodła)
Staram się pamiętać te dobre chwile, wybaczyć złe.
Wybaczyć także sobie.

Mam jeszcze kawał życia przed sobą, z nadzieją patrzę w przyszłość...

środa, 25 października 2017

zebrałam się do kupy

Nie takie rzeczy przeżyłam.
Poszukam czegoś innego, ale pracując nadal.
Nie mogę sobie pozwolić  na siedzenie w domu.
Pogadałam z dziewczynami (z kobietami) które pracują tak kilka lat!!!
W segregatorze plik umów.Jedna pracuje tak trzy lata!!!!!!!!!!!
W tej samej firmie?Tak, ale po półtora roku zmiana agencji - nic się nie zmieniło, tylko nazwa;/

Razem ze mną pracuje Zolinka,ale różnica jest taka, że dla mnie to jedyne źródło dochodu (czasem coś wpadnie chałupniczo) a dla niej to praca dodatkowa.
I już było tak, że oddała mi jeden swój dzień.\ pracy.
W biurze powiedziałam, że ja muszę pracować cały miesiąc , inaczej się zwalniam.
Wiem, że pracuję dobrze,ogarniam wszystko,  brygadzista wpisał mnie na listę na sobotę,więc zyskałam dodatkowy dzień
Zobaczę następne tygodnie, jak grafik, ale ciągle szukamy.
Mamy jednak świadomość, że dla kobiet PRZED (ale jednak) pięćdziesiątką nie ma zbyt dużo ofert.
A jakie jest cwaniactwo na rynku to też Klarka pisała.
No to trzymajcie kciuki;D





wtorek, 24 października 2017

umowa opracę

Umowa przyszła dziś, mailem

punkt 2 umowy :

2. RODZAJ, CZAS TRWANIA i WYPOWIEDZENIE UMOWY: umowa o pracę została zawarta na czas określony, na okres od 10.10.2017 do 22.10.2017. Strony ustaliły, że umowa ta może być rozwiązana przez każdą ze stron z zachowaniem 3-dniowego okresu wypowiedzenia.

Wczoraj i dziś też byłam w pracy, zresztą mam grafik do końca tygodnia.

Nie uniosę tego na dłużej/////

środa, 18 października 2017

Stara baba i morze (i może!) ;D

Pracuję.
I się wkurzam.
Na rozmowach wyglądało to o wiele lepiej.
Teraz jest tak, że pracuję drugi tydzień, a jeszcze nie mam umowy.
Bałagan mają jak diabli.

Poczekam kilka dni i być może okaże się, że trzeba szukać czegoś innego.



Morze cudne, widoki zapierające dech w piersiach








jesień jest piękna!

czwartek, 5 października 2017

Jak zostałam zrobiona w bambuko

No i stało się !
Zmieniam pracę.
Jedna decyzja pociąga drugą i zanim się człowiek obejrzy idzie przed siebie, choć czasem strach.
Musiałam zmienić pracę z kilku powodów - nocki był jednym z nich.

Zolinka znalazła ogłoszenie, napisała, umówiła i poszło.
Pierwsza rozmowa obiecująca.
Plus, że bez nocek, w miarę blisko domu, kasy nie stracę (czyli tez będą śrubki)
Ale minus taki, że umowa przez agencję.
No, ale nie bardzo mogę wybrzydzać.

W poniedziałek odprowadziłam Gzubka do przedszkola i pojechałyśmy do lekarza po zdolność.
Drzwi otwarte troszkę nas zdziwiły, do czasu gdy zobaczyłyśmy tłumy, a potem poczułyśmy ...smród.
Nie będę pisać, że zaduch, czy coś w ten deseń,bo to był taki smród , że aż nie mogłam oddychać.
(była dopiero 9!)
Jak dostałam numerek wiedziałam, że szybko nie będzie.



Do pierwszego gabinetu kolejka szła w miarę szybko.
Jak pani zapytała, czy jestem na czczo, odpowiedziałam twierdząco , bo nikt mnie nie uprzedził, że muszę;D
Wypiłam pół kubka kawy z mlekiem , więc miałam nadzieję, że będzie ok.
Cukier miałam 102 (a Zolinka po owsiance 92!!)

Kolejka do drugiego gabinetu prawie stała w miejscu.
Zdążyłyśmy z Zolinką na kawę i śniadanie, a po powrocie i tak do gabinetu wszedł dopiero 27 numerek;(
 Po 11 dojechał drugi lekarz i dopiero się ruszyło.
Nie obyło się bez problemów.
Lekarz nie chciał mi dac zdolności, bo znów praca w hałasie;(
Tłumaczyłam, że mam aparaty, że w poprzedniej też tak pracowałam itd.
Wysłał na audiogram i niestety potwierdziło się to, co sama wiem, w końcu to orzeczenie nie jest na piękne oczy.
Serce biło mi jak szalone, przez głowę setki myśli i strach.
Lekarz stwierdził, że rozumie, że praca potrzebna, że ciężko teraz, ale zdrowie ważniejsze i mam szukać czegoś innego, ale ...nie mam płakać, bo teraz mi da.Nie płakałam, ale głos mi drżał

Uff
Ponieważ drugie szkolenie i pokazanie co i jak  miało być dziś to się ucieszyłam, że mogę jeszcze pojechać zobaczyć morze.

A tu zonk.
Miałam już złe przeczucia, jak okazało się, że jesteśmy tylko dwie.A gdy do 9.05 nikt się nie pojawił i nie odbierał telefonu to już byłam pewna, że coś nie gra.
Podeszłam do pani z portierni i spytałam,  czy może zadzwonić do agencji, bo my czekamy.
I co?
Szkolenie jest jutro na 9.30

Nie znoszę czegoś takiego!!!!!!!!!!!
Pół godz póżniej (!!) dostałam sms : witam, czy było już szkolenie bhp, jeśli nie, to zapraszam na jutro na 9.30!

Odpisałam, że miało być dziś na 9, że taką wiadomość dostałyśmy, że prośba o potwierdzenie została bez odpowiedzi,, a na sms i tel nikt nie odpowiada.

 Wkurza mnie, gdy słyszę, że praca jest, tylko ludziom się nie chce pracować.
Nie lubię gdy ktoś mnie lekceważy.
Jutro poruszę ten temat.
Zobaczymy czy jednak dojdziemy do porozumienia.

A nad morze pojadę jutro, tylko już nie spotkam się z Luchą;((


niedziela, 24 września 2017

nokaut w trzeciej minucie

Zabawy w mocowanie na kanapie z 6 latkiem mogą się źle skończyć!
Mogą
Jestem tego dowodem
Tak mi przyfanzolił głową w nos, że zobaczyłam wszystkie gwiazdy, poryczałam się i krew poszła nosem.
I jeszcze nie mogłam się poużalać nad sobą, bo Gzubek poszedł płakać do drugiego pokoju, że skrzywdził swoją mamusię.

Już mogłam poukładać z nim te puuzle
(których nie cierpię, mimo,że potrafię ułożyć nawet w tydzień te, co zaznaczone, że się układa od 3 lat:D)

Przyjemnej niedzieli życzę;D