Obserwatorzy

sobota, 25 października 2014

Kłopoty z pamiecią

Zastanawiam się, czy to oznaka starości, czy ja jestem taka zakręcona:)
Kalendarzyk jest moją skarbnica wiedzy :)
Tam wpisane wszystkie imieniny, urodziny, rocznice, terminy lekarskie, wyjazdy, ważne spotkania.
I to ogarniam( o ile pamiętam zajrzeć!:))
Ale bywa, że ktoś mi coś opowiada,a  ja ogarniam całość, ale gubię się w szczegółach;/
Z wieloma nie ma problemu.Wiedzą i rozumieją.
Jak zapomnę to zapytam, nie ma obciachu.
Ale gorzej gdy zapomnę coś , co według kogoś powinnam pamiętać i nie ma szans wytłumaczyć, że to nie lekceważenie!*
I to mnie dziwi, bo ja nie wymagam, żeby ktoś pamiętał wszystko, co mnie dotyczy.
Co więcej - wiedząc o mojej wybiórczej pamięci nie robię wyrzutów, że ktoś zapomniał coś , co dotyczy mnie!
I uzmysłowiłam sobie, że to kolejna rzecz, której nie biorę sobie na plecy:))
Taka jestem i już;)

*
To nie żadna aluzja do czytających:)


środa, 22 października 2014

Jesień z czerwoną torebką - dzień dobrych wiadomości.

Ktoś wymyślił tablicę.
Nie, nie taka do pisania , ale taką, gdzie ludzie dają ogłoszenia:)
Albo oddają za darmo, albo na wymianę, albo za drobną opłatą.
Jakoś nie potrafię szukać;)
Ale Zolinka ma do tego nosa!
Wyszukała ogłoszenie, że pani chce oddać torebkę ze skórkowych łatek, nową, za 15 zł.
Na zdjęciu wyglądała fajnie, kasa do przyjęcia , odbiór osobisty.
Już się umawiałyśmy, ale Grześ się rozchorował i nie w głowie miałam torebkę.
Po kilku dniach zadzwoniłam raz jeszcze, wytłumaczyłam co i jak, pani mnie ostrzegła, że paski nie wyglądają zbyt mocno i nie wiadomo, ile wytrzymają.
Nie zraziło mnie to, bo cena na moją kieszeń.Umówiłyśmy się, ale po chwili dostałam sms
"Przyjrzałam się torebce.Nie mogę jej sprzedać,bo części z tworzywa długo nie wytrzymają i zaczną się ścierać.Mogę ja oddać za darmo,Jeśli się pani zdecyduje to czekam"
Odpisałam, pięknie podziękowałam , pojechałam i mam!!!!!


Bardzo mi się podoba!
Pakowna z czterema zamkami , dwoma dużymi komorami u jeszcze te kieszonki na zewnątrz!
Zmieszczą się wszystkie ABSOLUTNIE NIEZBĘDNE drobiazgi:))
A Was co miłego spotkało?

wtorek, 21 października 2014

alergolog pomaga

Astma nie odpuszcza, mimo brania leków.
Wystarczy przytulic się do plecków, a orkiestra gra.
Ataki kaszlu takie, że już siedziałam z Grześkiem nocą( opatulonym kołdrą) przy otwartym oknie.
Wczoraj alergolog - żeby nie dawać znów antybiotyku podajemy bactrim i inne leki (rozpisane w kolejce, żeby nie wymiotował od nadmiaru) do tego wziewy - podwójne dawki - pulmicort O,5 i berodual 15 kropli 3 razy dziennie.
Kiedy będzie mógł do przedszkola zapytałam.
Po nowym roku!
Oczywiście to nierealne;/
Ale oczywiście jakiś czas musi być w domu, żeby dojść do siebie.

Trudny czas, ale przecież to astma - do ogarnięcia.
Mamy dobrego lekarza i umiemy zaradzić.
Nie każdy ma takie szczęście.
A zapisy do alergologa (pulmonologa) są już teraz - na przyszły rok!
Paranoja!

Mi nic nie jest:)
W razie potrzeby jest rodzina do pomocy;))
Wysypiam się i grzecznie biorę żelazo - nastawiłam sobie przypomnienie w komórce
- weź pigułkę!:)))




piątek, 17 października 2014

wirus

Dzisiaj wiem, że to raczej wirus.
Dzisiaj, ale czy to znaczy, że w czwartek mogłam czekać, skoro nawet lekarka nie wykluczała wyrostka?
Przecież nie jestem jasnowidzem, a nie darowałabym sobie, gdybym coś zaniedbała!
Grześ biega z kupką często (najczęściej w nocy;/)
A pierdziochy wali takie, jak pijak po mamrotach!
Bledziutki, skarży się na bolący  "bdziuch" ale już nie tak często.
Mnie na razie tylko boli brzuch, więc nigdzie nie wyłażę, żeby w razie czego nie roznieść zarazy;/

Dziś Rybeńka pisała o zdjęciach - fajnie jak można pooglądać stare fotografie, powspominać.
Muszę poszukać moich, a u Sołtysa niewiele zostało, bo jak teściowa miała robotę w polu to dawała chłopakom do zabawy.
Za to Grześ łapie za aparat jak tylko może i pstryka, a ja...zwykle kasuję, ku rozpaczy Sołtysa(bo przecież Grześ może być sławnym fotografem i te pierwsze zdjęcia będą ważne!)

Kasuje jak jest zdjęcie połowy telewizora, kupka prasowania na fotelu, statory w zlewie, czy inne dowody, że do perwersyjnej  perfekcyjnej pani domu jest mi daleko:))

Ale , ale...czasem coś tam nabiera realnego kształtu ;)





No proszę! można tak matkę zaskakiwać??

A tu już ja:)
Grześka dzieło na przedszkolnej tablicy..


A tak jesteśmy gotowi do drogi..


Dobrze , gdy nie pada!

tu widać jakie klocki ostatnio Grześ polubił ;)


A tak śpiewał choremu osiołkowi..


Osiołka bolała łapka!

Te czerwone pulajki to od temperatury, dziś już mniejsze:)

czwartek, 16 października 2014

Na szczęście obyło się bez krojenia

Tola wydłubała sobie z kolana drugi kawałek szkła.
Chirurg stwierdziła, że nie będzie dłubać, jak coś jest samo wylizie!
Posmarowała jakimś tłustym gównem  świństwem i kazała cały dzień z tym chodzić.
Obserwujemy.

Wczorajszej nocy Grzesiu budził się kilkakrotnie wołając wody i skarżąc się na ból brzuszka z lewej strony.
Temperatura rano 38, ból się utrzymywał, więc jak tylko nasza pediatra zaczęła przyjmować to od razu poszliśmy.
I dostaliśmy skierowanie do szpitala z podejrzeniem zapalenia wyrostka.
Kilka godzin spędziliśmy na izbie przyjęć , usg dobre, potem dostał ataku astmy , więc wziewy i konsultacja laryngologa.Wprawdzie pani doktor proponowała pediatrę, ale chirurg się uparła,żeby tylko sprawdzić gardło, bo nie chcą, żeby mały wrócił w nocy, a do pediatry dużo dzieci.
Wypuścili nas  do domu i kazali obserwować i wracać jakby coś niepokoiło, bo w tym wieku trudno zdiagnozować a z wyrostkiem nie ma żartów.
Nocka z temperaturą, bólami brzucha, dwoma kupkami i wymiotami rano.Na szczęście potem ustało, więc mamy nadzieję, że to jakiś paskudny wirus.
Ale obserwujemy.
Testy pokarmowe przeniesione, bo tak kaszle, że musimy podawać wziewy;/

Po dwóch trudnych nockach i nerwach panowanie nad moją głową objęła migrena;(


niedziela, 12 października 2014

Sport to zdrowie, szkło w kolanie

Bieganie dobra sprawa...jeśli ktoś lubi.
Ja nie lubię .
Luśka biegła w zeszły piątek -9 dni temu.
Na przeszkodzie stanęła noga kolegi (całkiem przypadkiem)
Poleciała!Spodnie do wyrzucenia, kolano zmasakrowane.
Krwawiło długo, ale się zasklepiło, więc tylko odkażanie i czarodziejski proszek mojej babci (aptekarze nazywają go dermatol)
Kolano ruchliwe to i sączyło się i goiło się i swędziało i strupki odpadały i się sączyło i krwawiło.
Ciągle coś było nie tak...
Dziś przy zmianie opatrunku z ranki (małej ) wypadł...kawałek szkła!!

A przez myśl mi przemknęło, czy jechać do lekarza, ale przypomniałam sobie ile razy ja tak miałam, goiło się jak na psie i nikt się nie cyrtolił.
Teraz sobie w brodę pluje;/

Sołtys , będąc dzieckiem, biegł przez las
Przewrócił się i wjechał kolanem centralnie w zbity słoik (zakręcony, z obtłuczonym dnem,)
Wyciągnął sobie co się dało i pokuśtykał do domu.
W domu mama najpierw wylała krew z trampka, potem dała w tyłek, a potem zawiozła do szpitala,gdzie szyli i szyli...
Na sam widok blizn po szyciu robią miękną mi kolana.




czwartek, 9 października 2014

Dzielny Marcel!

Dostaliśmy wezwanie!!;D
Bardzo ważne i poważne!!!
Udało nam się wpłacić co nieco (niewiele, ale przecież ziarnko do ziarnka!:)))
Zdjęcia nie mogliśmy wstawić ze względu na kłopoty techniczne!
Ale teraz pokazujemy jak się bawimy!
Junior uszczęśliwił brata "fieeeelkom bułom!!!!!!"






Czy kogoś zachęcimy do zabawy?
Ja wiem, że czasy takie, że takich próśb i potrzeb jest wiele,
Każdy wybiera co może i chce...
Ale musi mieć możliwość wyboru , więc my chcemy Wam przedstawić tego Dzielnego Słodziaka