piątek, 11 października 2019

Poczta kwiatowa

Dostalam cudny bukiet!
Tak duży, ze byl problem z wazonem😁

Najpierw pięknie podziękowałam, a potem powiedziałam :
Musiałeś nieźle nabroić😝😜

Oj, będę "suszyć grunt" jak przyjedzie😝😁😁

środa, 9 października 2019

Znów weterynarz

"Jesteś odpowiedzialny za to, co oswoiłeś" (Mały Książę)
Wczoraj po południu zauważyłam, że Mila nie ma apetytu, potem zaniepokoił mnie brak pragnienia , a na koniec próba oczyszczenia żołądka.
Miałam nadzieję, ze minie (jak już kiedyś) więc tylko położyłam jej posłanie obok , żebym w nocy miała ją na oku.
Budzik wyrwał mnie ze snu o 5.20 i z przerażeniem zobaczyłam , że Mila nawet nie podniosła głowy.
Otrzeźwiałam w sekundę.
Miała ciepły,suchy nos  i nie wstała na moje wołanie.
Nie mogłam jej zostawić w takim stanie.
Znalazłam całodobową klinikę weterynaryjną - zdjęcie rtg wykazało jakąś małą kulkę (kostkę) - coś zjadła - nie wiem co :( raczej nie w domu.
Dostała cztery zastrzyki, nawet nie pisnęła.
(za to ja , o mało co, gdy usłyszałam wysokość rachunku)
W domu woda, tylko, po południu namoczona karma.
Na szczęście minęło.
Tomek wraca w niedzielę (najpierw  na głosowanie, a potem na pociąg) w poniedziałek idziemy kupić kaganiec.

Mila dziś skutecznie zajęła moje myśli, dopiero wieczorem przypomniałam sobie, że moja mama miałaby dziś urodziny, a za dwa dni mija 10 lat od jej śmierci.
Smutno, ciągle boli,'Czasem mam wrażenie, że nawet bardziej.

Pamiętam jak właśnie 10 lat temu Pysia przywiozła Muchę.Facet wprost powiedział, że albo ją kupi, albo on szczeniaka utopi.
Nigdy nie zapomnę, jak szczęśliwa weszła do domu, a ja jej powiedziałam, że babcia umarła.
Wtedy Mucha pomogła nam , bo zajmowała myśli.

Najpierw Mucha, teraz Mila, po prostu futrzana Miłość.




sobota, 5 października 2019

dyżur

- ja chcę chlebka z serkiem
-ja dwie parówki
- ja płatki z ciepłym  mlekiem
- nie chcę chlebka , też chcę parówkę
i płatki

- oj, łokieć wpadł do miseczki z mlekiem
- ja chcę do mamy!
- mogę poczytać?
- możemy jeszcze pobawić się czołgami?
 - gdzie moja torebka?
- babciu, mogę pić?
- jeszcze syropek
- a ja wziewy



i cisza...
błoga cisza.:D

Babciowanie jest cudne, zawsze chętnie zajmę się wnukami.
Ciesze się, że młodzi chcą wyjść sami, bo wiem, jakie to ważne.
Ale cieszę się też, że nie mam tak codziennie.
Zwłaszcza, że dziś byłam jeszcze w pracy.

A jeszcze pewnie wyjdę z psem.
I jutro też nie odeśpię, bo gzub ma turniej  (oby nie padało)

Dziś wpadł mi w oko wiersz W.Szymborskiej

ABC

Nigdy już się nie dowiem,
co myślał o mnie A.
Czy B. do końca mi to wybaczyła.
Dlaczego C. udawał, że wszystko w porządku.
Jaki był udział D. w milczeniu E.
Czego F. oczekiwał, jeśli oczekiwał.
Czemu G. udawała, choć dobrze wiedziała.
Co H. miał do ukrycia.
Co I. chciała dodać.
Czy fakt, że byłam obok,
miał jakiekolwiek znaczenie
dla J. dla K. i reszty alfabetu.

I tak sobie myślę - dlaczego wydaje nam się, że inni czytają w myślach ?
Dlaczego nie potrafimy mówić wprost?
To naprawdę dużo ułatwia.
Ale do dialogu potrzebne są dwie strony.

Mila sprawia, że rajstopy zakładam ukradkiem, minutę przed wyjściem z domu ;D
A potem chyłkiem uciekam, żeby nie zdążyła podrzeć!

A na szybkie wyjście w środku nocy wystarczy mi szlafrok -trudno, najwyżej sąsiedzi będą gadać;D


środa, 25 września 2019

Mąż mnie zaniedbuje!

To już jesień??
Jakim cudem?
Mam wrażenie, że dopiero co byliśmy w urzędzie załatwiać formalności ślubne;D
( Najpierw się okazało, że w mojej miejscowości nie dają ślubów w tym terminie, co chcieliśmy.Potem , jak już szefowa zwolniła mnie z pracy, żebyśmy pojechali do USC w Poznaniu,  okazało się, że się rozchorowałam - poszła fama, że to reakcja obronna organizmu, a na końcu było tak mało czasu , że ,znając rozmieszczenie pokoi, to ja poszłam uiścić  opłatę  za ślub.
Tym sposobem wyszło na to, ze zapłaciłam, żeby Tomek się ze mną ożenił;D
A potem ślub , potem pierwszy lot  i różne inne "pierwsze razy"

A potem trzasnął mi kręgosłup.
Dwa tygodnie rehabilitacji dały tyle, ze po jednej gimnastyce , wieczorem, jak psiknęłam to ...delikatnie mówiąc - nie utrzymałam moczu;(
Krępujące bardzo.
Dziś byłam u lekarza.
Na szczęście, z racji wieku, dostałam skierowanie na miesięczną rehabilitację (skierowanie do szpitala, na dzienny pobyt - takie procedury) na jakiś program unijny 50 plus.
Termin  na listopada, więc jakoś dotrwam.

W zeszły piątek pojechaliśmy do Sopotu.
Mila pół drogi wymiotowała.:(
Ostatnie dwie godziny spędziła u Tomka na kolanach, bo nie chcieliśmy, żeby była w transporterze.
Zadzwoniłam do weterynarza, kazał podać syrop dla dzieci lokomotiv.
Miałam wracać z Milą w niedzielę, ale mąż stwierdził, że nie puści nas same.
I dobrze, bo znów pół drogi było słabo -wymiotowała 4 razy, potem spała.

Sołtys przywiózł Grzesia wieczorem.Okazało się, ze mały kaszle i ma stan podgorączkowy.
Wyglądał kiepsko. Tomek musiał wracać, bo zaczynał pracę, więc zamieniłam się z koleżanką i w pon poszłam na drugą zmianę.
I dobrze,  bo od rana Grześ miał 38, 8.
Byłam z nim od rana, a po pracy przyjechał Sołtys.

Kiepsko zaczyna ten rok szkolny.
Dopiero wrzesień, a on już drugi raz chory.



Po powrocie zobaczyłam, ze pies odreagował podróż!
Wypatroszyła sówkę!I już wiem na co zbieram naklejki z biedronki ;D



I podkład też jej się źle kojarzy!



Wysłuchała mojej reprymendy, ale czy coś dotarło?






Mila daje nam dużo radości.
I jedyne, co mnie zadziwia, to ...Tomek.
Od początku mówił, jak to pies musi być szkolony, jak trzeba ustalać zasady, jak nie wolno pozwalać psu wchodzić na kanapę itd...

A ostatnio stwierdził, że to się nie uda;D
Z tym wchodzeniem!
:D
Tak go zakręciła!
Właściwie to nawet jestem trochę zazdrosna;D
Jak byłam w pracy słyszałam, że nie miał na coś czasu, bo...pies;D
W domu najczęściej siedział na kocu (na podłodze!) bo...pies!
A jeśli już na kanapie to...z psem!

A ja?
Ładnie to tak?4 miesiące po ,ślubie już inna?




Aaaa i jeszcze napędziła nam niezłego strachu!

Jednego dnia, byłam z Grzesiem na treningu, a Tomek poszedł z psem na łąkę.
Nasz pies wygląda tak

a wieczorem wyglądała tak


Szybko pojechaliśmy na pogotowie weterynaryjne.
Okazało się, ze użądliła ją pszczoła i dlatego mała tak spuchła.
Zastrzyk pomógł, ale co się najedliśmy strachu to nasze.


Miałam mocne postanowienie poprawy - że zacznę tu pisać trochę częściej ...
Jakoś nie wychodzi. Może od jutra?;D

niedziela, 1 września 2019

urodziny




Że czas płynie jak szalony nikogo nie trzeba przekonywać.
Zaczęłam pisać bloga jak Gzubek był mały.
To był dobry pomysł.
Teraz jak wracam do pierwszych postów okazuje się, że wiele rzeczy gdzieś umyka w odmętach pamięci (niepamięci?)















Już kilka razy chciałam się zamknąć.
Ale mi żal.;D

Mimo małej ilości komentarzy widzę po statystykach, że wiele osób jednak tu zagląda.
Jak zachęcić, żeby jednak zostawić ślad?
Odzywajcie się!
To nie takie trudne.
Wystarczy wpisać komentarz, kliknąć komentuj jako (można tam wpisać swoje imię, albo zaznaczyć konto google, gdy ktoś ma założone.
Nic trudnego.
Dla blogera miód na serce ;D


Wczoraj Grześ skończył 8 lat.


Pojechaliśmy do Nowego Zoo
W motylarni było niesamowicie - wielkie motyle siadały obok nas, albo latały ocierając się o nas

 albo siadały na nas!
















Było gorąco, ale na szczęście było dużo cienia, i co 10-15 minut jeździła kolejka.
Poznańskie bilety są w dobrej cenie!
Za bilet rodzinny - Pysia i ja plus troje dzieci zapłaciłam 50 zł!
Mila na znak protestu (nie zabraliśmy jej ) strzeliła focha i poszła spać do transportera;D



A dziś Grześ świętuje z tatą.Na razie są na turnieju i Sołtys mi pisał, że pierwszy mecz wygrali 2-1 i Grześ strzelił dwa gole!

Fajne to zakończenie wakacji;D

czwartek, 22 sierpnia 2019

Zielona mila?Nie...nasza Mila...Milunia, Milusia,osikaniec kochany;D

Muszka mieszka u Pysi i nie ma możliwości , żeby do mnie wróciła.
Jest tam szczęśliwa , oni też.
Jak wyjechali na tydzień na wakacje bez niej, to straciła apetyt, aż Pysi teść się martwił.
Za to , gdy wrócili, posikała się z radości.

Grzesiu też marzył o psie. Doskonale rozumiałam tę tęsknotę.
Ale najpierw trzeba było wszystko przemyśleć.
Z Tomkiem nie było problemu, bo też miał psa  , ale był problem, bo chciał dużego,a ja małego, ze względu na metraż
I tylko co do jednego się zgadzaliśmy - żeby uratować jakąś bidulę.
Mieszkamy teraz bardziej na dwa domy, a nie zawsze pies będzie mógł jechać z nami (choćby za granicę) więc i to utrudniało decyzję.
Ale jak mówi powiedzenie - jak ktoś nie chce szuka powodu, gdy chce szuka sposobu;D
W razie konieczności naszą sunią zajmie się Zolinka, albo Pysia, albo Beatka ;D

Przez blogową Przyszywaną Żonę ( stali czytelnicy wiedzą, że znamy się właściwie od początku mojego blogowego życia, Przyszywana odstąpiła mi swój numerek, gdy musiałam zarejestrować się w urzędzie pracy) dostałam namiary na Inezkę, a potem do fundacji.
I dostałam zdjęcie .
I już wiedziałam, że będzie nasza.
Kolorystycznie jak piesek Tomka, a wielkością jak ja chciałam ..ot, taki kompromis;D
Pojechałam z Zolinką, podpisałam papiery, podjechaliśmy do weterynarza po smycz, szelki, krople na kleszcze i pchły,pierdołki i karmę.
Pani obcięła jej pazurki i odrobaczyła po raz kolejny.
Powiedziała, że rankami i bliznami nie mamy sie przejmować, to pchły zawiniły, ale jest już ok, wszystko się goi
Maleńka była przerażona, po drodze kilka razy wymiotowała.
U Zolinki zapoznała się z jej kotami (na razie obchodzili się z daleka) a potem pojechałyśmy do domu.
Pierwsze spanko, które kupiłam przez internet okazało się małe, ale stwierdziłam, że na początek może być.Mała śpi w nim w kuchni (jak wychodzę  z domu ma do dyspozycji kuchnię i korytarz, bo jeszcze broi -próbuje podgryzać, kable, ławę, a nawet dwa razy znalazłam już mojego kapcia w jej legowisku)




Czasem śpi jak koty Zolinki! Zwis totalny , aż mnie boli jak patrzę...


Za to w dużym ma tyle miejsca, że może się gonić;D



Nie wiem, czy się uda, ale chciałabym, żeby nie właziła na kanapę, dlatego dostała też swoją .
Na początku siadałam z nią Ja czytałam , a ona spała zawinięta w kłębuszek.
A teraz się rozwala jak żaba na liściu i wcale nie wygląda, jakby miała 9 tygodni!



Znowu zwis ;D



Albo wykręcanie

Albo pozycja na liska;D


Gzubek przeszczęśliwy








Na razie jeszcze zdarza się , że sika w domu, na szczęście, zazwyczaj, na podkład.
Kupiliśmy odpowiednią karmę i transporter, bo będzie z nami jeździć do Sopotu.

Do końca miesiąca mam jeszcze zwolnienie(od środy zaczynam rehabilitacje) mam czas, żeby zająć się małą..ale jestem niewyspana!!