czwartek, 26 lutego 2015

Wygrana bitwa

Nie da się ukryć - mróz nie wymroził czego trzeba i dzieciaki chorują na potęgę.
Ale jakoś Grześka omija!
Owszem astma nie daje o sobie zapomnieć, ale  nie powoduje szczególnych nerwów.
Ot wiadomo, co trzeba robić, nebulizator i leki pod ręką.
Najgorzej w nocy - wdychamy , oklepujemy, siadamy przy otwartym oknie
Wczoraj dostał ataku przed wyjściem do przedszkola i już miałam dylemat, czy jednak ma iść.
Dziś już nie było odwrotu - zostaliśmy w domu.
Przeżyłam teletubisie, Dorę, smerfy , a potem bitwę (miałam czynny udział)
Nawet pościeli nie mogłam schować, bo były "kułapki"








A teraz lecę do pracy..

niedziela, 22 lutego 2015

Grzesia pierwszy raz:)

Przyszedł czas na profesjonalne strzyżenie!
Oj , łatwo nie było!
Troszkę łez poleciało i była też próba przekupstwa, a potem nagrody (jajko niespodzianka i żelki haribo)







Ale udało się, pierwsze lody przełamane i Grześ, mam nadzieję, już nie będzie czuł strachu przed taką wizytą.

A ja będę też spokojniejsza czytając w przedszkolu takie ogłoszenie:

piątek, 20 lutego 2015

dobrze, że mam kalandarzyk :) - update

pomyliłam soboty:)
jutro pracuję, a wieczorem ...goście, goście!:)
i jeszcze przyniosą jedzonko!:)


p.s
poczytajcie post  Bruneta - polecam.

wysokie obroty

zarobiona jestem po pachy
jutro wolne to odpocznę
może;)))

mózg pracuje na podwyższonych obrotach
pewne sprawy docierają i znika iluzja
i ok
psychicznie czuję się rewelacyjnie (najczęściej)
gnoty skrzeczą, febra na pół dzioba, ale to nic
zaraz odprowadzam Grześka do przedszkola i do pracy
wracam przed 21 i czasem mały już śpi.


relacje zdaje Sołtys

A mały budzi się w środku nocy i woła, że chce ...do tatusia!
I gdzie sprawiedliwość?
miłego dnia:)


czwartek, 12 lutego 2015

Poległam:)

Rano odprowadziłam Grześka i poszłam po zakupy.
Akurat była dostawa pączków /
Szybko pomyślałam, że przecież pomidorki koktajlowe są równie pyszne.
Dumna, że oparłam się pokusie, wróciłam do domu.
W pracy koleżanka przyniosła pączki - odmówiłam
Ha! Drugi raz mi się udało.
Potem miła klientka przyniosła jednego do kawy.
Chciałam się wymigać, ale pani sama robiła i widziałam, że sprawię jej przykrość odmową.
A o 14 zadzwoniła Pysia  - w tle usłyszałam mojego psa, więc od razu zapytałam co robi u mnie w domu (bez nadziei, że poprasuje;)) - okazało się, że chciała zrobić niespodziankę i przywiozła 10 pączków!(jest nas czworo!)

Nie wytrzymałam i zjadłam jednego i więcej do kuchni nie wchodzę!


                                                          (znalezione w sieci)
P.S.Gzub zjadł 2,5!!!!

niedziela, 8 lutego 2015

Blog roku! - update

Nie startuje z kilku powodów.
Jeden jest taki, że nie zasługuję;)
Piszę mniej i mniej ciekawie.
Cóż - łatwiej było jak Gzubek był mały i każdy dzień przynosił coś nowego.
A z drugiej strony coś mnie powstrzymuje przed całkowitym zniknięciem :)
Może po latach Mały przeczyta ze śmiechem, jak wczoraj mnie rozśmieszył stwierdzeniem
(po rozmowach o różnicy płci)
 -ty masz dziurkę kobieto!

Ale dziś chciałabym Was zachęcić na oddanie głosu na wspaniały blog - szpakowe drzewo
Ileż niesamowitych wzruszeń, pięknych opowieści, zdjęć, historii.
Nie mogłam głosować, bo zablokowałam specjalne smsy, ale znalazłam sposób - kupiłam starter za 5 złotych i wysłałam trzy smsy.

Gazeta kosztuje więcej, a te 1.23 i tak idzie na dobry cel:)
Ucieszyłabym się bardzo, gdyby ktoś z Was  sięgnął po komórkę i oddał głos.
Dziękuję:)

A to zachęta Maliny - zajrzyjcie, poczytajcie, a przekonacie się, że to dobrze wydane złotówki
"
Tym razem wybrałam "pasje i twórczość"
Mam dwie pasje, którymi chciałabym innych zarazić Jedna, to pasja ratowania tego, co nam pozostawiły pokolenia naszych Ojców, a co wredne Licho zniszczyło, niszczy i niszczyć jeszcze będzie.
Druga pasja to docieranie do korzeni. Odkrywanie dziejów własnej rodziny przed tymi, którzy po nas przyjdą. Czasami tak sobie marzę, że może ktoś czytając o żołnierzach spod Monte Cassino, o przechodzących piekło na dalekiej Syberii, o tych, co gniazdo na zawsze opuścić musieli, zainteresuje się historią własnej rodziny, że czytając dzieje zwariowanych cioteczek zapragnie z nicości wydobyć na światło swoje cioteczki, może podobnie zwariowane. Dwie pasje na jeden blog aż nadto wystarczą.
Myślę, że kategorię dobrze wybrałam.
-


Najpierw upiekłam murzynka -wyszedł pyszny:)
Potem poczęstowałam Sołtysa 
a potem poprosiłam o jego komórkę
No wiem, że zdjęcia kiepskie, ale zawsze to jakiś dowód:)))
Bardzo bym chciała, żeby malina wygrała;))





czwartek, 5 lutego 2015

Do sądu bez granatów;)

Poszwendaliśmy się dziś po sądach.
Najpierw źle trafiłam (sądów u nas po dziurki w nosie!)
Potem złożyłam wniosek o dokonanie czynności przekraczającej zakres zwykłego zarządu majątkiem nieletnich dzieci (opłata skarbowa 40 zł)
Potem złożyłam dwa wnioski o odrzucenie spadku przez małoletnie dzieci - dlaczego muszą być dwa?
Wiadomo - opłata skarbowa 50 zł od łebka;/

Jeszcze odrzuci Junior i Pysia, a potem Pysia w imieniu synka ...kasa leci (a rodzina duża)
Mam nadzieję, że w końcu zmienią to prawo, które każe spłacać długi po ludziach, których się na oczy nie widziało;(

Dziecko zachwycone jazdą do wielkiego miasta, bo i tramwaj i autobus...
Rozmowny nad wyraz - opowiada co widzi, śpiewa, pyta.
Napawa matkę radością wielką oznajmiając na cały autobus

"jesteś najlepszom mamusiom , wies?"

Co sprawia, że wybaczam mu wcześniejsze

"nie spłacamy długów!"
 (wysiadłam z ulgą, bo po minach niektórych zorientowałam się, że nie oglądają reklam!!!!!!!


Grzesiek wie, że trzeba zbierać pieniążki - w przedszkolu była akcja "góra grosza"
i był zachwycony, że mógł powrzucać drobne, które zabierał uzbierał z mamy portfela:)