piątek, 13 marca 2020

13 piątek...

Tyle miałam do pisania, ale jakoś ciągle coś.

Teraz co innego na głowie.

Tydzień temu przyleciała Lusia - w planach na czas do komunii siostrzeńca.
Z planami pracy w tym czasie -już wiemy, że na pracę nie ma co liczyć, bo jest jak jest.

Pracuję w laboratorium - staram się nie panikować, ale każdego dnia zastanawiam się, czy zachoruję?
Nie wzięłam opieki na Gzuba.
Nie odwiedzam dzieci(nie chcę stwarzać zagrożenia) kontakty towarzyskie ograniczyłam do spotkań wirtualnych.

W Norwegii zarządzili 14 kwarantannę dla wszystkich przyjezdnych.
Już to budziło moje obawy, bo Tomek miał lecieć do Oslo 18 marca.
Najpierw wstrzymali rotację, a dziś przyszedł @,


"...Jak wszyscy wiedzą, istnieje poważny kryzys międzynarodowy związany z pandemią. Na szczeblu krajowym wprowadzono ogromne środki ograniczające infekcje, a firma jest mocno uderzana na równi ze wszystkimi innymi w branżach, w których działamy.

Dzisiaj wraz z przedstawicielami związku dokonaliśmy przeglądu statusu firmy w odniesieniu do rozprzestrzeniania się wirusa Corona i konsekwencji, jakie będzie on miał dla nas. Jak zapewne większość z was się nauczyła, rząd zdecydował, że ludzie mieszkający poza Norwegią muszą mieć 14-dniowy okres kwarantanny, zanim będą mogli wyjechać do pracy. Oznacza to, że nasi pracownicy mieszkający poza Norwegią zostaną niestety natychmiast zwolnieni...."





Bywało gorzej.
Jesteśmy zdrowi, jesteśmy razem, wspieramy się.
Damy radę.

niedziela, 2 lutego 2020

Ferie

Na szczęście Tomek ma tak rotacje, że w czasie ferii jest w domu.
W związku z tym pierwszy tydzień ja pracowałam, a chłopaki spędzali czas razem.
Pogoda mało zimowa, o śniegu nawet nie ma co marzyć.
W poniedziałek taki dialog na mesengerze:
- byłem z wujem i Milą na 30- minutowym spacerze
- ale  fajnie, zazdroszczę
 - niefajnie , były nuuuudy
- gdzie byliście?
-spytaj się wujka
- ciebie pytam
- nie wiem  jak ci o tym opowiedzieć
- musisz ćwiczyć opowiadanie.Koło lasu, albo na łące, albo górka była?
- wiem
- i czy było błoto, czy trawa, czy inni ludzie, czy psy, czy wiało?itd

była trawa, był deszcz, ludzie, pies, ja, wujek,krzaki i kupy
kurtyna


We wtorek pojechaliśmy do kina .Na Doktora Dolitte.
Cóż, nie zachwyciłam się.Spokojnie mogłabym obejrzeć to w domu.
W dodatku ceny biletów powalają (brak zniżek -wymienione wszystkie fotele, ktoś musi za to zapłacić)
No, ale Gzub zadowolony

W kolejne dni Grześ wybiera jak spędzamy wieczory - nie wiem, kto to wymyślił!!
Oglądamy ultimate beast master.
Nie powiem, nawet ciekawe.W życiu nie przeszyłbym takiego toru przeszkód.
Największa radocha, gdy głośno krzyczę (gdy ktoś wpada do wody, czy się uderza)  ;D

W piątek jechałam  do przedszkola - Jasełka i Dzień Babci.
Wzruszam się bardzo .
Majka pięknie;D
 

Wychodzi na to, że jestem Babcią Matki Boskiej  ;D

Od jutra wolne.Mila jedzie na ferie , a my ...do Krakowa!
Mam nadzieję, że pogoda dopisze!


P.S. Zolinki wyniki ok, dziękujemy za wszystkie modlitwy, moce, ciepłe myśli;D

sobota, 18 stycznia 2020

Prezent ślubny

Od Violetty i Madzi dostaliśmy oryginalny prezent ślubny.
Pudełko ręcznie robione 





W środku niespodzianka 




Zeszyt na udokumentowanie wykonanych zadań, koperty i jeszcze coś, czego nie wolno otwierać (na razie)..


Nadszedł czas na pierwszą kopertę..


I pierwsze zadanie;D

Tomek najpierw wymyślił, że mamy obejrzeć Hobbita i resztę opowieści Tolkiena, ale ...mi darował;D
Takie fory mam!
Za to obejrzeliśmy  Otchłań.



Nie powiem, podobało mi się , emocji nie brakowało.

Ja to raczej książkowa jestem, a nie filmowa, więc nie bardzo umiałam się zdecydować.
Na pewno " Szósty zmysł" , ale to film, który Tomek też lubi, więc wymyślałam dalej
- Isaura - haha, oglądał, bo to czasy, gdy wszyscy oglądali
- Nad Niemnem -no błagam, zasnę (a miało być bez marudzenia! :D)
Stanęło na :



 Nie sądziłam, że sprawi nam to tyle frajdy  ;D
Na razie mamy za sobą 1 część, ale Tomek wraca za kilka dni i już pytał, czy znalazłam cd.

Ja też czekam, bo jestem ciekawa, co w następnych kopertach!

Viola robi takie prezenty od lat.Nie opatentowała swojego pomysłu i teraz można znaleźć podobne w sklepie, ale nasz jest ułożony specjalnie pod nas.
I tylko Zolinka napędziła mi stracha, bo stwierdziła, że z niektórymi zadaniami mogę mieć kłopot!






niedziela, 12 stycznia 2020

dobry dzień

Wczoraj brak snu, zmęczenie i stres zaowocowały taką słabością, że troszkę alkoholu powaliło mnie jak Ursus tura;D
Przyjechała Beatka, pogadałyśmy do 1 w nocy, naładowałyśmy akumulatory.
Dziś wstałam z lekkim szumem w głowie - Becia się śmieje, że jak ktoś nie pił 45 lat, to ma kaca po wypiciu połowy lampki Sheridana;D

Koło 9 telefon ze szpitala , że Zolinkę wypisują.
Wycieli co nieco, w zamian dali katar i kaszel taki, że wyrywa poraniony brzuch, ale już słychać cień życia w głosie i radość, że wraca do domu( a wiadomo, że w domu nawet ściany leczą)
Piotr ją troszkę spasie i jest nadzieja, że będzie ważyć więcej, niż zabiedzona kura (z zazdrością patrzę,jak w porywach osiąga wagę 52 kg!)

Zaraz jedziemy na WOŚP.
Jak co roku.
Bywało, że do puszki wrzucaliśmy tyle, ile mogliśmy (na zasadzie ziarnko do ziarnka i zbierze się miarka) ale zawsze byliśmy.
Nie wyobrażam sobie naszych szpitali i innych miejsc w których jest sprzęt zakupiony za nasze, wspólne grosze.
I nigdy nie zrozumiem,gdy ktoś jest przeciw, choć kiedyś był za , a nasze dzieci , zwłaszcza Grześ , bardzo korzystały.

motto na dziś
"Każdy dobry czyn, bez względu na to kto go wykonuje, czy człowiek wierzący, niewierzący, buddysta, muzułmanin, ma swoją ogromna wagę i buduje lepszy świat. Jerzy Owsiak potrafił nie tylko to zorganizować, ale zrobić to tak, żeby setki tysięcy, jeśli nie miliony ludzi poczuły się współodpowiedzialne i solidarne".
Małgorzata ChmielewskaChleb Życia - Siostra Małgorzata Chmielewska

piątek, 10 stycznia 2020

......

Powinnam spać, bo tydzień popołudniówek, a jutro na rano.
Powinnam, ale emocje mnie rozsadzają.
Trudno ten rok się zaczął.
Pisałam Wam, że nagle zmarł mój kolega, 2 stycznia dostałam wiadomość, że zmarli moi sąsiedzi.Najpierw kobieta zasłabła, mąż ją reanimował do czasu przyjazdu karetki, a potem, jak lekarz stwierdził zgon żony i on umarł.
Przedwczoraj zadzwoniła przyjaciółka, że jej wujek zmarł - nagle, zawał w pracy.
Dziś Zolinka miała operację, wiem, że wszystko poszło ok, ale ta wiadomość sprawiła, że ciśnienie zeszło i siedzę i ryczę zamiast spać.

Kruche to nasze życie.
Doceniam bardzo to, co mam.


Mila siedzi obok mnie ,co chwile zaczepia, jakby zapraszała do zabawy.
Małpiszon jeden.
Jak mam popki Sołtys odbiera Grzesia i opiekuje się nim i odwozi jak wracam z pracy.
Nie chciało mi się składać kanapy, więc tylko poukładałam pościele na kupkę i przykryłam kocem.
Sierściuch wygrzebał Kubusia Grzesia i zmasakrował.



To ukochany Miś, którego dostałam z pracy, gdy Grześ się urodził.
Był płacz.;(
Próbowałam wytłumaczyć, że może już pora, żeby się pożegnać, ale Gzub jeszcze nie jest gotowy.
Cóż było robić..allegro i już wybrany drugi.
Ale zanim przyślą Grześ śpi tak


A Mila?

chodząca niewinność..

wtorek, 31 grudnia 2019

Sylwester

Mija kolejny rok.
Chciałoby się napisać dobry rok, ale czy do końca?
Czy mogę być spokojna i szczęśliwa, gdy widzę, co się dzieje? Jaka przyszłość czeka nasze dzieci?
Oby w naszym kraju było lepiej, bo zdaje się, ze sięgamy dna;((


W niedzielę ruszyliśmy do Sopotu.
Auto zapakowane po dach, bo kupiłam Tomkowi materac z łusek gryki , który zajmował masę miejsca ( polecam wszystkim, którzy mają problemy z kręgosłupem, jesteśmy zachwyceni)
Ciuchy, prezenty, a na tylnej kanapie nafaszerowanego psa .
Tylko po tabletce Mila nie wymiotuje.

W połowie drogi relax :D
Spotkanie z Marzycielką .Dobre chwile; D

Reszta droga do domu minęła ekspresowo, poza ostatnim kwadransem, który trwał..godzinę!!
Takie korki;(

Wczoraj poszliśmy na spacer.
Miałam w końcu zobaczyć sztorm!
Wiało jak diabli!
Założyłam bieliznę termiczną, czapkę (!!!tak! Ja!!) rękawice
i co?
Wiało w stronę morza!!! To jakieś oszustwo!



Co do Mili, to jasna sprawa.od początku były ustalenia.
Pies dostaje suchą karmę.Dobrą, ale tylko taką.
I pies nie wchodzi na kanapę.Ma swoje miejsce.
Oczywiście zgodziłam się  :D

I co?
Pies śpi z nami.Wyrzucam ją, a ona po chwili włazi z powrotem.
tylko sucha karma?
jasne..
Tylko, że pan jeszcze gotuje pieskowi serduszka (cwaniara wyjada serca, a na podłogę wypluwa kulki karmy!)



Sylwestra spędzamy tak, jak lubimy -  z sobą ;D
Grzesiu przekomarza się z Tomkiem (wczoraj powiedział Tomkowi, że w naszym małżeństwie to ja jestem samicą alfa, bo jestem starsza;DD)

oglądamy ulubione filmy

wypełniamy zadania ślubne  (jeszcze o tym nie pisałam , napisze w Nowym Roku:D)

Życzę Wam , żeby ten Nowy Rok obfitował w dobre chwile.
Bądźcie zdrowi, szczęśliwi, zadowoleni.
I wyślijcie wagony mocy dla mojej przyjaciółki, bardzo tego potrzebujemy.