Obserwatorzy

czwartek, 30 października 2014

prawda ekranu?

Już słuchając wiadomości czułam, że to jakiś cwaniak i że to, co mówi jest za bardzo wystudiowane, żeby było prawdziwe.
Owszem strażnik przekroczył swoje kompetencje, ale ...ja mu się nie dziwię!

* podaję link, bo tekst za mały

wtorek, 28 października 2014

Szlachetne zdrowie..

Sołtys i Junior na popołudniówce, Luśka do wieczora w szkole ( z droga ze szkoły długa i po drodze korki -ekhem - z matmy)

W domu tylko my - Grześ i ja  -dwa kaszlące zasmarkańce!
Kaszlę tak, że dudni jak w starej studni - wynalazłam jakieś reszty miętowej flegaminy i łykam, a Gzub stoi obok i się śmieje!
Dobrze mu się śmiać jak jego syropki dobre.
Tydzień dostawał lek przeciwbakteryjny, teraz zaczęliśmy przeciwzapalny - a i tak ciągle wziewy - nie widzę wielkiej poprawy;/
Siedzimy w domu i nas nosi.
Powiedzmy, że ja bym sobie znalazła zajęcie, ale Grześ chętnie się dołącza, więc z drzemki nici (wtedy się fajnie skacze po mamie)
Teraz jak piszę jeździ mi czołgiem po ramionach i coś tam sobie gada pod nosem.
A wszedł właśnie w fazę częstego wyrażania myśli i dziś aż krztusiłam się ze śmiechu jak podśpiewywał, a wiązanka szła tak (zapisałam)

 -jesteś szalona mówię ci
tele bubiś, telebubiś
aniele stuziu mój

Od razu mówię - nie słucham disco polo!

Po południu oglądałam "Jaka to melodia" - chyba gołębie pogrzebały na naszej zbiorczej antenie, bo mamy tylko 3 programy:((
W pewnym momencie Janowski mówi do kolejnego uczestnika, że kolejna piosenka będzie z debiutanckiego singla Grzegorza, na co Grześ ze zdziwieniem
mój syngel?nie mam syngla!

Zmianę czasu przeżywamy po swojemu -śpimy  dłużej, ale jeszcze teraz bryka!
ehh


To lubię!(w tym wykonaniu:))

niedziela, 26 października 2014

prace ręczne - opowieści Grzesia

W czwartek rodzice musieli jechać do wielkiego miasta i nie mogłem z nimi.
A ponieważ do przedszkola jeszcze nie mogę to zaopiekowała się mną ciocia Zolinka:)

Najpierw ciocia nasypała tego, co mama dodaje do pyrów,albo na ser, a potem wymieszała to z wodą!
A potem mogłem robić z tego różne rzeczy!
Oczywiście jeszcze tak dobrze nie umiem, więc ciocia mi pomagała.
Fajnie wychodziło!
Agatka kupiła farby i mogłem pomalować to, co chciałem

 To serduszko dla mamusi!



a tutaj bałwanek!


a najbardziej ucieszyłem się , gdy ciocia zrobiła mi czołg :)))


Najpierw troszkę nim jeździłem...


Ale do malowania musiałem przyklepać właz!


Śliczny prawda?


Lubię być u cioci, bo nigdy się nie nudzę;))


Dostałem niedawno bajki na płytach i mama nie rozumie dlaczego cały czas chcę oglądać teletubisie!
Jak tylko wychodzę z pokoju od razu wyłącza moją płytę!
Dziś przyszedłem z kuchni i zapytałem :

co tu się dzieje?
dlaczego wyłączona moja bajka?

Nie rozumiem dlaczego wszyscy się zaczęli śmiać!!

sobota, 25 października 2014

Kłopoty z pamiecią

Zastanawiam się, czy to oznaka starości, czy ja jestem taka zakręcona:)
Kalendarzyk jest moją skarbnica wiedzy :)
Tam wpisane wszystkie imieniny, urodziny, rocznice, terminy lekarskie, wyjazdy, ważne spotkania.
I to ogarniam( o ile pamiętam zajrzeć!:))
Ale bywa, że ktoś mi coś opowiada,a  ja ogarniam całość, ale gubię się w szczegółach;/
Z wieloma nie ma problemu.Wiedzą i rozumieją.
Jak zapomnę to zapytam, nie ma obciachu.
Ale gorzej gdy zapomnę coś , co według kogoś powinnam pamiętać i nie ma szans wytłumaczyć, że to nie lekceważenie!*
I to mnie dziwi, bo ja nie wymagam, żeby ktoś pamiętał wszystko, co mnie dotyczy.
Co więcej - wiedząc o mojej wybiórczej pamięci nie robię wyrzutów, że ktoś zapomniał coś , co dotyczy mnie!
I uzmysłowiłam sobie, że to kolejna rzecz, której nie biorę sobie na plecy:))
Taka jestem i już;)

*
To nie żadna aluzja do czytających:)


środa, 22 października 2014

Jesień z czerwoną torebką - dzień dobrych wiadomości.

Ktoś wymyślił tablicę.
Nie, nie taka do pisania , ale taką, gdzie ludzie dają ogłoszenia:)
Albo oddają za darmo, albo na wymianę, albo za drobną opłatą.
Jakoś nie potrafię szukać;)
Ale Zolinka ma do tego nosa!
Wyszukała ogłoszenie, że pani chce oddać torebkę ze skórkowych łatek, nową, za 15 zł.
Na zdjęciu wyglądała fajnie, kasa do przyjęcia , odbiór osobisty.
Już się umawiałyśmy, ale Grześ się rozchorował i nie w głowie miałam torebkę.
Po kilku dniach zadzwoniłam raz jeszcze, wytłumaczyłam co i jak, pani mnie ostrzegła, że paski nie wyglądają zbyt mocno i nie wiadomo, ile wytrzymają.
Nie zraziło mnie to, bo cena na moją kieszeń.Umówiłyśmy się, ale po chwili dostałam sms
"Przyjrzałam się torebce.Nie mogę jej sprzedać,bo części z tworzywa długo nie wytrzymają i zaczną się ścierać.Mogę ja oddać za darmo,Jeśli się pani zdecyduje to czekam"
Odpisałam, pięknie podziękowałam , pojechałam i mam!!!!!


Bardzo mi się podoba!
Pakowna z czterema zamkami , dwoma dużymi komorami u jeszcze te kieszonki na zewnątrz!
Zmieszczą się wszystkie ABSOLUTNIE NIEZBĘDNE drobiazgi:))
A Was co miłego spotkało?

wtorek, 21 października 2014

alergolog pomaga

Astma nie odpuszcza, mimo brania leków.
Wystarczy przytulic się do plecków, a orkiestra gra.
Ataki kaszlu takie, że już siedziałam z Grześkiem nocą( opatulonym kołdrą) przy otwartym oknie.
Wczoraj alergolog - żeby nie dawać znów antybiotyku podajemy bactrim i inne leki (rozpisane w kolejce, żeby nie wymiotował od nadmiaru) do tego wziewy - podwójne dawki - pulmicort O,5 i berodual 15 kropli 3 razy dziennie.
Kiedy będzie mógł do przedszkola zapytałam.
Po nowym roku!
Oczywiście to nierealne;/
Ale oczywiście jakiś czas musi być w domu, żeby dojść do siebie.

Trudny czas, ale przecież to astma - do ogarnięcia.
Mamy dobrego lekarza i umiemy zaradzić.
Nie każdy ma takie szczęście.
A zapisy do alergologa (pulmonologa) są już teraz - na przyszły rok!
Paranoja!

Mi nic nie jest:)
W razie potrzeby jest rodzina do pomocy;))
Wysypiam się i grzecznie biorę żelazo - nastawiłam sobie przypomnienie w komórce
- weź pigułkę!:)))




piątek, 17 października 2014

wirus

Dzisiaj wiem, że to raczej wirus.
Dzisiaj, ale czy to znaczy, że w czwartek mogłam czekać, skoro nawet lekarka nie wykluczała wyrostka?
Przecież nie jestem jasnowidzem, a nie darowałabym sobie, gdybym coś zaniedbała!
Grześ biega z kupką często (najczęściej w nocy;/)
A pierdziochy wali takie, jak pijak po mamrotach!
Bledziutki, skarży się na bolący  "bdziuch" ale już nie tak często.
Mnie na razie tylko boli brzuch, więc nigdzie nie wyłażę, żeby w razie czego nie roznieść zarazy;/

Dziś Rybeńka pisała o zdjęciach - fajnie jak można pooglądać stare fotografie, powspominać.
Muszę poszukać moich, a u Sołtysa niewiele zostało, bo jak teściowa miała robotę w polu to dawała chłopakom do zabawy.
Za to Grześ łapie za aparat jak tylko może i pstryka, a ja...zwykle kasuję, ku rozpaczy Sołtysa(bo przecież Grześ może być sławnym fotografem i te pierwsze zdjęcia będą ważne!)

Kasuje jak jest zdjęcie połowy telewizora, kupka prasowania na fotelu, statory w zlewie, czy inne dowody, że do perwersyjnej  perfekcyjnej pani domu jest mi daleko:))

Ale , ale...czasem coś tam nabiera realnego kształtu ;)





No proszę! można tak matkę zaskakiwać??

A tu już ja:)
Grześka dzieło na przedszkolnej tablicy..


A tak jesteśmy gotowi do drogi..


Dobrze , gdy nie pada!

tu widać jakie klocki ostatnio Grześ polubił ;)


A tak śpiewał choremu osiołkowi..


Osiołka bolała łapka!

Te czerwone pulajki to od temperatury, dziś już mniejsze:)