niedziela, 18 czerwca 2017

Jestem, jestem...:D

Miałam napisać o Zolince i zaraźliwej sklerozie.
Chciałam napisać o spotkaniu z Urszulą, która przyleciała z Australii
Muszę napisać o Malborku w którym spędziłam  prawie dwa dni i było cudnie.

Na razie to musi poczekać;D

Pogoda cudna, słońce świeci, grill u Pysi z paczką przyjaciół super.

A najbardziej mnie bawi Grześ, który wczoraj ponoć (Lusia mówiła) chodził i śpiewał

"zerwij ze mnie wstyd" :D:D


Niedługo urlop - planuję: Bydgoszcz, wieś, Skalne Miasto...
A Wy już odpoczywacie?

niedziela, 4 czerwca 2017

ważny mecz

To sobie trener wymyślił!!!
Z okazji Dnia Dziecka i Dnia Matki ogłosił turniej!
Matki kontra dzieci.
Każda połowa 5 minut i to było najdłuższe pięć minut w moim życiu!;DD
Dychałam jak Szewińska na olimpiadzie, ale na swoje usprawiedliwienie mam fakt, że większość matek młodsza o 20 lat;D

Nasza grupa przegrała 5-4 i byłyśmy dumne z dzieci i ...z siebie;D
Okazało się, że naszym atutem jest głownie  wielkość!
Te nasze szkraby przewyższały nas szybkością , zwrotnością i umiejętnością gry zespołowej;D
(za to jedna mama w pierwszej połowie jak dorwała się do piłki to leciała jak strzałą przez całe boisko nie patrząc na boki;P )

Nagrodą były lody, a dla Grzesia jeszcze, że trener pochwalił jego mamę za strzał ;D
warto było

(zdjęcie z treningu,zdjęcie zrobił tata Adasia)

poniedziałek, 22 maja 2017

wycinanie i jak to się skończyło

Oczywiście mogę powiedzieć , że nie mam pojęcia jak to się stało....
Tylko, że jako wierząca uważam, że skoro proszę i otrzymuję to dlaczego mam szukać innego tłumaczenia?
Dziś wspomnienie Św Rity - patronki spraw trudnych i niemożliwych.Jestem przekonana, że nie raz ratowała mnie z opresji.
Jeśli kogoś to śmieszy niech dalej nie czyta:D

Wprawdzie nie spodziewam się hejtu jak Chodakowska, która ośmieliła się na swoim blogu wspomnieć o  Zmartwychwstaniu w Święta Wielkanocne, ale tez nie zamierzam wstydzić się tego w co wierzę.

A fakty są takie -pojechałam dziś na usunięcie włókniaka, a tego...NIE MA!
Lekarz w szoku chyba;D
Ja na pewno.

W sumie, żeby mu nie było, żal, że mu nie dam się pokroić zapytałam, czy mi chociaż usunie kulkę, która wyrosła mi na nosie (od lat wiem, że mam zadatki na czarownicę, ale tego atrybutu nie zdzierżę)
Dostałam znieczulenie(bolało), potem czułam jak mi wycina(głupie uczucie, potem poczułam "zapach"przypalanej skóry..brrrr.

Do kontroli jednak mam przyjść za miesiąc.
Cieszę się, że tak to się skończyło;D

Szkoda, że nie robi odsysania tłuszczu!

piątek, 12 maja 2017

Czas

Na 16.30 jedziemy z Grześkiem na trening piłkarski.
Zastanawiam się właśnie jak gzuba ubrać, bo dziś u nas termometr za oknem pokazuje 23 stopnie, choć jeszcze wczoraj skrobałam szyby jadąc do pracy na ranną zmianę, gdy synek dyryguje, żebym czasami nie zapomniała zabrać bułki serowej i lemoniady.
Jak wiadomo  prowiant w tej postaci jest niczym bułka z bananem dla Małysza, więc uspokajam małego, że i owszem, oczywiście (jeszcze nie ma świadomości mamusinej sklerozy i moje oczywiście przyjmuje za pewnik) zapakowałam wszystko.
Po czym pada zdanie, że on chciałby jechać na trening o 16.08, na co odpowiadam, że rudziaszek spokojne pokona odległość do orlika w 5 min, więc wystarczy 16.20, na co mały pyta, czy moglibyśmy chociaż jechać o 16.19?
- ok, możemy negocjować.
- mamusiu, a co znaczy negocjować??

i na co mi było używać słów nieznanych, hę?

Głupawkę mam dziś z wielkiej radości i jak to określiła Małgosia z bloga toskańskie zapiski spełnionych marzeń  mam wielkie skrzydła na plecach.
Co  mnie tak nastroiło?
Jakiś czas temu wymacałam sobie (a co!) małe co nieco pod lewą piersią.
Małe.
Ale potem coś zaczęło boleć i zobaczyłam , że jest większe -bez przesady, jakieś 1,5 cm.
I nagle w jednej sekundzie padł na mnie blady strach.
Zapisałam się do lekarza pierwszego kontaktu (hehe, u nas do dobrego lekarza czeka się tydzień)
We wtorek dostałam skierowanie do chirurga onkologa, po czym dowiedziałam się, że termin na ....wrzesień.
Ale , że urodziłam się jak wszyscy wią pod szczęśliwą gwiazdą , to znalazło się jedno wolne miejsce na ,,,,dziś.

I co?
Wszystko ok, wycinamy za tydzień 22.05

I Gosia napisała też, że z tego powodu powinnam to jakoś uczcić i pozwolić sobie na jakąś przyjemność.
I teraz myślę, czy kupić sobie fajny kubek w kwiatki, czy aniołki, czy raczej zainwestować w farbę do włosów, bo w tym dzisiejszym słońcu tych siwych widać jakby więcej.

Badajcie się dziewczyny (i chłopaki)
Życie jest piękne!Każda minuta i nie zawsze się da negocjować.

piątek, 28 kwietnia 2017

Bogusia!

Zbliża się majówka.
Wolne dni, gdy możemy spędzić czas tak, jak lubimy.
Nawet jak pada śnieg tak jak dziś rano w Mosznej


Pomysłów wiele, ale nie każdy ma możliwości realizacji swoich planów.

Bogusia - poetka i blogerka (pisze bloga  TU )od kilku lat choruje na raka.
Ostatnie padania ukazały rozsiew choroby w wiele miejsc.

Żyrafa napisała:
Jedyną szansą Bogusi jest w tej chwili hipertermia, podanie podgrzanego cytostatyku bezpośrednio do jamy brzusznej. Terapia ta nie jest refundowana, jej koszt to 15000- 16000 zł.

Pomyślałam sobie, że nie jeden raz okazało się, że wielu może więcej.
Zerknijcie proszę w swoje zaskórniaki, może macie wole 5,czy 10 zł?

Na KLIK jest prowadzona zbiórka dla Bogusi.Zebraliśmy już prawie 20%
A jeśli ktoś akurat nie może pomóc, to może chociaż udostępni?


Miłego odpoczynku ;D

niedziela, 23 kwietnia 2017

Się rozprzestrzeniło;(

No i stało się to, czego się obawialiśmy.
Mamy w domu dwudziestolatkę z ospą.
W bonusie wysoka temperatura.

A za chwilę matura..
A w święta kontakt z rodziną i maluchami....eh

piątek, 21 kwietnia 2017

każda minuta na wagę złota

Miałam napisać o zapominaniu
Nie napisałam.
I wcale nie dlatego, że zapomniałam ;D

Pogoda nas nie rozpieszcza.
Dobrze, że ciągle mam zimowe opony, ale kto to widział po połowie kwietnia skrobać szyby????
Migrena hulała dwa dni - frymig ratował sytuację, za to chodzę jak naćpana.

Grzesia miłość do matematyki ciągle rośnie.
Wczoraj odwiedziła nas Matka Chrzestna Gzubka.
Posiedziała, pogadaliśmy, pozwoliła ze swoich nóg zrobić zjeżdżalnię dla Małego.
W pewnym momencie stwierdziła, że za kwadrans musi jechać (droga do domu daleka)
Ale jeszcze coś nam się coś przypomniało, wspominałyśmy znajomych ze studiów, aż nagle zniecierpliwiony Grześ przerywa:
 - ciociu, masz jeszcze dwie minuty!!

Cóż, chyba zacznę ostrzegać gości, żeby jednak nie określali czasowych ram odwiedzin u nas;D