sobota, 27 lipca 2019

kolejny etap

Wydaje się , jakby dopiero co się urodził.
A jednak już niedługo kończy 8 lat.
Dużo się wydarzyło.
Nie wszystko pamiętam .
Ponoć stres sprawia, że są luki w pamięci.
I dobrze;D

Jutro mój mały synek jedzie na obóz sportowy.
Pakowałam go z bólem serca z listą  ;D 
Bo przecież nie będzie mamusi, żeby zaradzić.

Dwa razy dziennie trening, więc dwie pary sportowych butów.i stroje sportowe, klapki, sandałki, adidasy, piżama, ręczniki, środki czystości, majtki, skarpetki, koszulki, bluzy, spodnie, spodenki...
Coś na opalanie, na komary, na ugryzienia,plasterki, octenisept,50 zł w dziesiątkach (na każdy dzień dyszka)

Komórki dostaną tylko wieczorem, na pół godziny.
Niech się dobrze bawi, niech wypoczywa, niech się uczy samodzielności.


Laptop siada.Bardzo wolno pracuje, nie wszystko się otwiera.Jedzie do serwisu.
Oby się udało zaradzić.
Choć prawdę mówiąc... ileż jak zrobiłam w ostatnich dniach ;D:D


sobota, 20 lipca 2019

Płaskowyż Lasshiti, jaskinia Zeusa,

Zwykle, gdy wybieram się w jakieś nowe miejsce sprawdzam, co ciekawego można zobaczyć.
Tym razem punktem kulminacyjnym był dla mnie ślub, więc pomysły na zwiedzanie zostawiłam w rękach Tomka.
Kolejny dzień zwiedzania wyspy.
Ruszyliśmy po śniadaniu.Na początek dowiedziałam się, że jedziemy w tamte góry , widoczne w oddali i że zobaczę coś niesamowitego.


Droga  na początek prościutka, po lewej stronie piękne morze.Obwodnicą mijamy Larapetrę i kierujemy na Agios Nikolaos.
Za dużo czasu minęło, więc już nie pamiętam, gdzie piliśmy pyszna kawę.Wiem tylko, że widok był obłędny!













A potem to już różnie bywało, bo czasem  kierowca   przewodnik za wolno reagował (:D) i troszkę się gubiliśmy.



Ta pomyłka była bardzo owocna w skutkach.
Za kolejnym zakrętem , na wysokości naszych oczu, bliziutko tak, że widzieliśmy kolory, "płynęły" po niebie wspaniałe ptaki.Duże, dostojne, prawie patrzyłam im w oczy!
Z zachwytu zaparło nam dech, a ja się poryczałam
(w hotelu dopiero znaleźliśmy informacje, że to były sępy płowe

( zdjęcie ze strony -http://kolorykrety.blogspot.com/2018/02/uwolnic-sepy.html )


Droga był kręta.Mijaliśmy malownicze górskie wioski.Raz miałam wrażenie, że wjechaliśmy komuś na podwórze;D





Czasem na przerwy w podróży nie mieliśmy wpływu.
Ale nie marudziliśmy, bo mało kto miał takie przeżycia.Sami zobaczcie:


Nauczyłam się robić zdjęcia panoramiczne ;D

Gdyby kózka nie skakała...




Dojechaliśmy do Psychro.
Tuż za wioską, kawałek w górę , dojeżdżamy do parkingu (na szczęście nie ma jeszcze zbyt wiele autokarów)
Mamy odpowiednie buty, wiec wędrówka nam niestraszna.
Pół godziny stromą ścieżką, po ostrych kamieniach.
Jaskinia Psychro(od nazwy miejscowości ) albo Dikte (od nazwy gór )
chyba najbardziej znana jako Jaskinia Zeusa ,bo starożytni Grecy wierzyli, że własnie w tym miejscu Rhea, żona Kronosa urodziła  Zeusa.




W głąb jaskini prowadzą metalowe schody, robi się coraz zimniej (jesteśmy przygotowani)
Kiedyś jaskinie zwiedzało się z latarkami i przewodnikiem, teraz jest oświetlenie, sami podziwiamy wnętrze(główna komora ma 70 m długości)




na środku jest mały  stawek ..









Powiem szczerze, że byłam trochę rozczarowana.Może dlatego, ze byłam w jaskini katarzyńskiej i okolicach, gdzie po prostu było piękniej;D

wspomnienie tu

Za to po wyjściu z jaskini mogliśmy podziwiać wspaniały płaskowyż



Wokół góry, a pośrodku płaska równina .Poletka jak szachownice.To najżyźniejsza ziemia na Krecie.
Z każdej strony osłonięta od wiatru górami.A masy wód gromadzące się podczas roztopów śniegu w podziemnych grotach zapewniają wszystko, co potrzeba do wzrostu roślin.
Jeszcze do niedawna wodę rozprowadzały pompy napędzane siłą wiatru.Tych wiatraków było ponoć 10 tysięcy.Dziś wypierane przez pompy elektryczne i spalinowe.

Wracając zaspokoiliśmy głód w uroczym miejscu.











Po powrocie spałam jak zabita ;D


poniedziałek, 15 lipca 2019

lato...lato wszędzie....

Udało się wstrzelić w rezonans.
minimalny przodozmyk trzonu kręgowego l5 z dużymi zmianami zniekształcającymi stawów międzykręgowych L5 -S1
Niewielkie zmiany wysiękowe w stawie międzykręgowym, drobne torbieliki maziówkowe obu stawów międzykręgowych...owalna 1,5 cm strefa wysoko sygnałowa odpowiadająca najprawdopodobniej naczyniakowi...przeciążeniowy obrzęk szpiku w zakresie lewego kręgu L5, podobna, mniejsza zmiana przy nasadzie lewego łuku kręgu S1

Ześlizg I stopnia L5 - S 1

Cóż..."drobne, niewielkie" ale  nadal boli (o naczyniaku poczytałam i staram się nie myśleć, dopóki nie wypowie się specjalista) nadal leki (na kręgosłup, żeby się dało żyć, na żołądek, żeby ratować to, co psują leki na kręgosłup) nadal zwolnienie.
Sprzątać nie mogę, jeździć na rowerze też nie, o kijkach już zapomniałam.
14 sierpnia idę do poradni rehabilitacyjnej, 28 sierpnia do ortopedy.

Muszę sobie znaleźć zajęcie.
W sumie ...priorytety już ułożone ;D


Grzesiu złapał bostonkę.
Ale wolałby psa..
Urabiamy Tomka, bo my chętnie małego kundelka (i jeszcze sunię) a on dużego (a przecież nie mamy miejsca!)

A Wy jak spędzacie urlop?:D

p.s.Muszka szczęśliwa u Pysi;D


czwartek, 4 lipca 2019

doigrałam się

Lato...
Nie marudzę na zimno czy gorąco, ale na nagłe i duże zmiany temperatur, bo wtedy dopada mnie migrena.
Poza tym, to raczej tylko alergia (makijaż odpada, bo psikam tak, że od razu odbija mi się tusz;D) i normalne strzykania wiekowe;D


Kilka dni temu zaczął boleć mnie kręgosłup bardziej niż zwykle.Stopniowo ból się nasilał i w końcu nie mogłam udawać, że nic się nie dzieje.Jakieś tabsy i smarowanko i do pracy.
W naszej rejestracji są trzy stanowiska pracy.Drukarka jest jedna, między stanowiskiem 1-2, więc ja  ( z trzeciego) wstaję za każdym razem, gdy drukuje wyniki , lub rejestruję badania płatne.
Zwykle od 7 są tłumy, Po 9 nie byłam w stanie normalnie wstać z krzesła;(
Na szczęście pracuję w przychodni, gdzie  są różne  poradnie.
Przepisałam się do rodzinnego.Przyjęła mnie od razu(zanim dotarłam na piętro oblałam się zimnym potem  i wydawało się, że nie zrobię kolejnego kroku)
Dostałam skierowanie na prześwietlenie i dwa zastrzyki w tyłek.I już wiem, ze pobieranie krwi to pikuś!
Ha, nigdy bym w to nie uwierzyła.

Zdjęcie wykazało wariant rozwojowy w postaci niespojenia łuku, kręgoszczelinę, obniżenie innego krążka międzykręgowego,kręgozmyk itp.
Ortopeda przyjął mnie tego samego dnia!
Mam skierowanie na pilny rezonans,rehabilitacje i dwa tygodnie zwolnienia.
I leki takie, że nie muszę pić , bo i tak czuje się jak naćpana.
Nie znoszę takiego unieruchomienia.
Takie coś bardzo uczy pokory.
Wszystko mnie wkurza;/

Rezonans pilny w Poznaniu najszybciej za miesiąc.


wtorek, 11 czerwca 2019

miłe, chłodne powiewy

Lubię ciepło...naprawdę.
Najbardziej narzekam jak jest nagła zmiana temperatur, bo wtedy mam migreny.
Jednak z wiekiem   od jakiegoś czasu wolę  ciepło, a nie temperatury afrykańskie!



 Po pracy nie mogę od razu ruszyć autem, bo nie da się utrzymać kierownicy.
(Za to w Norwegii niektórym chłodniej...)
a w szkole , od jutra lekcje po 30 minut, właśnie ze względu na upał!

Ale, ale...

Jaki, w takich dniach, jest największy dowód miłości?? ;D

 - taki wczoraj przyszedł prezent od męża:



 tak to ja mogę !

poniedziałek, 10 czerwca 2019

Moni Toplou i palmowa plaża Vai


Kolejny dzień rozpoczęliśmy śniadaniem w cudownych okolicznościach przyrody.
Jedliśmy pyszności i podziwialiśmy widoki.
Tomek mnie trochę poganiał, bo zaplanował ze szczegółami kolejny dzień.


I jak już mieliśmy ruszać okazało się, że akumulator padł.
W hotelu widzieli, że auto na światłach, ale nie wiedzieli kogo zawiadomić.Na szczęście podjechał pan, odholował do hotelowego warsztatu , podładował i po kwadransie mogliśmy ruszać w drogę



Nie musiałam kierować, więc podziwiałam otoczenie..
Ponieważ robiłam za przewodnika (żebym miała mapę w zasięgu oczu, a wolne ręce miałam kijek do selfi między nogami) powodzenie wyprawy było w moich rękach.A nie zawsze udało się szybko reagować;D

Czasem się zagapiłam, a czasem po prostu stawaliśmy na poboczu, żeby pooddychać, nacieszyć oczy, zrobić zdjęcia
Najpierw do Agios Nikolaos, a potem skręciliśmy na Sitię.




Chciałam koniecznie zobaczyć XV wieczny klasztor


Moni Toplou  - klasztor usytuowany na szczycie.Jeden z najpiękniejszych i najważniejszych klasztorów na Krecie.Jak twierdza o trzech kondygnacjach.
Muzeum , w którym są piękne ikony bizantyjskie, freski, ryciny, przedmioty kościelne.
Jest także stary dokument datowany na 132r, przed Chrystusem, z opisem sporu między dwoma miastami.
Z racji studiów mogłam się troszkę popisać wiedzą (co mnie cieszyło, bo to zwykle Tomek wie więcej;D)

W klasztorze nadal żyje czterech mnichów.a do klasztoru należą duże obszary ziemi.
Można kupić doskonałe wino, czy organiczną oliwę z oliwek





Wspaniała roślinność...






skromnie, ale...niezbędnie;D



Dziedziniec klasztorny....Cicho, pięknie, spokojnie...



Przepiękna mozaika.Takie mozaiki są popularne na Rodos, na Krecie są raczej rzadkością.


wewnątrz kościoła i w muzeum jest zakaz robienia zdjęć, więc ....zachowujemy w pamięci ;D

Jedziemy dalej , na palmową płazę Vai.

Nie powiem, żebym była bardzo zachwycona.Pogoda troszkę odpuściła i słońce nie grzało aż tak.Odważnie weszłam do wody (niestraszne kamienie, gdy się ma specjalne buty), a Tomek popłynął troszkę ponurkować.
Mieliśmy grube ręczniki, więc poleżałam sobie na plaży piaszczysto -żwirkowej;D





Stosik pamiątkowych kamieni? Kilka osób prosiło nas o "kamyszki " ale zrezygnowaliśmy ;D

 Na taras widokowy weszliśmy chętnie


Mimo, że wiało niemiłosiernie  mogłabym stać tam godzinami.

 Palmy, jak mówi jedna z legend, wzięły się stąd, że Kapitan Sparow pluł pestkami;D


Jak na Karaibach! Niektórzy pamiętają może reklamę batoników bounty.To właśnie tutaj była kręcona, choć to palmy daktylowe , a nie kokosowe ;D




Las palmowy jest pod ochroną, nie ma hoteli, nie można rozbijać namiotów, palić ognisk.Najbliższe kwatery są poza obszarem chronionym .Dało to efekty - miejsce jest urokliwe, czyste...

Wracaliśmy troszkę głodni, stąd zakupy.

 Takich bananów w Polsce nie kupimy -za małe
 za to pyszne!
 Zmęczeni, pełni wrażeń wróciliśmy do hotelu.
Codziennie takie pyszności (jedyne chyba, czego nie spróbowałam )

 Wolałam konkrety ;D


I wino oczywiście.
Bardzo polubiłam białe;D