wtorek, 28 kwietnia 2015

Skakanie po guzikach!

Dziecko potrafi zaskoczyć!
Grzesiu męczył i męczył - kiedy w końcu pojedziemy do Wielkiego Miasta, bo on chce poskakać na guzikach!Wszelkie próby wytłumaczenia co to takiego spełzły na niczym!Wytężaliśmy umysły i nic.
A przecież to takie proste!:)))


Tadam!!!
to są guziki miejskie do skakania!:)))












Pogoda od wczoraj się troszkę zepsuła,ale z radością idziemy do przedszkola
Deszcz nam niestraszny!:))


niedziela, 26 kwietnia 2015

szpital

Nie cierpię szpitali.
Oczywiście zdaję sobie sprawę, że jestem w większości.
W poniedziałek miałam planową wizytę.
Zgłosiłam się na głodzie o 7 rano w izbie przyjęć.
Miła pani dała mi 29 numerek , a potem już poszło!
Dokumenty, opaska na rękę, przebieranie w strój niekoniecznie wyjściowy i drałowanie przez cały szpital, za siostrą, w stadzie kurek, na właściwy oddział.
Potem kolejne badania,
Ha! Pobieranie krwi!Zakładanie wenflonu!
Nie ma tłumaczenia, że nigdy nie pobierają z prawej ręki.
Do zabiegu ma być prawa i już.Na wszelki wypadek mówię, że czasem robi mi się słabo.
Starsza pielęgniarka stwierdza, że pobierze (krew) i założy na leżąco(wenflon) bo widzi, że jestem dzika w oczach:))
 -no, jak mam nie być, jak młodziutka pielęgniarka, która miała pobierać, aż zbladła?
Najpierw poszukiwania, potem klepanie, żeby jakaś żyłka "wyskoczyła", potem - oj , trzasła!
No, ale bomba!Za drugim razem się udało się w żyłę na dłoni

 i po kilku dniach wyglądam tak


Potem wywiad - na kilka pytań potrzebowałam czasu, żeby odpowiedzieć - aż mi było głupio, ale moja lekarka stwierdziła, ze nie ma się co dziwić:)
6 lat temu miałam operowany wyrostek -podałam, że w 1999 roku!;)
A na pytanie - alkohol, narkotyki , dopalacze zapytałam
- a co pani doktor proponuje?:))

Przeżyłam, na drugi dzień poszłam do pracy (totalna głupota, ale takie czasy)
Odbiór wyniku histopatologicznego po 14 dniach,
Trzymajcie kciuki


sobota, 18 kwietnia 2015

ważne, żeby mieć własne zdanie!

Od rana był u nas wnusio - chłopaki widzą się teraz rzadziej, więc jakby chcieli nadrobić stracony czas.
O intensywności zabaw niech świadczy fakt, że Gzubek padł o 20!
Szykuje mu tapczan do spania i słyszę, że wyłącza tv - ok, tak robimy, ale za chwilę włącza, a potem znów wyłącza.
Proszę , żeby się nie bawił, bo zepsuje (no dobra, pojechałam z rozpędu!)
-dobdzie  ...i znów pstryk!
cierpliwość z zaniku, więc moralizatorskim tonem mówię
 -prosiłam, żebyś się nie bawił, bo zepsujesz, starsza jestem (haha) i trochę doświadczenia mam!*
i wiem, że się tak nie robi.
A mały spokojnie:
- a ja jestem młodszy i wiem, że nic się nie stanie!
kurtyna

na odreagowanie stresu zeżarłam drugą czekoladę!



* doświadczenie mam - nie wkłada się szerokiej wsuwki do kontaktu ( równocześnie w obie dziurki) bo rodzice się strasznie denerwują:))


sobota, 11 kwietnia 2015

Kącik chwalipięty

Kiedyś 47 lat to już była starość!
A dziś wiem, że jestem w najlepszym wieku!;))
To nic, że cellulit, zmarszczki, oponka itd
Pewnie chciałabym zmienić to i owo, ale czy wtedy to byłabym ja?
Nie żałuję tego, co było, bo jedna zmieniona decyzja mogłaby zmienić zbyt dużo!
Mam coraz więcej marzeń i wiem, że wiele z nich się spełni.
Ze słabościami walczę, staram się nie przejmować duperelami (z tym jeszcze nie zawsze mi wychodzi) z wiarą patrzę w przyszłość.
Jestem fajna , w NAJLEPSZYM wieku, babka i już!

sobota, 4 kwietnia 2015

Wielkanoc


Radosnych Świąt Zmartwychwstania Pańskiego!
Dla wszystkich - wierzących i niewierzących - niech te dni będą pełne miłości.
Nie patrzmy na to, co było nie tak, nie rozpamiętujmy tego, co nie wyszło.
Pielęgnujmy dobre wspomnienia i z nadzieją patrzmy w przyszłość.
Naprawdę wiele zależy od nas.


Grzesiek uważa, że bez ogórka koszyczek do święconki nie jest dobry!
A malowanie jajek dostarczało wiele radości!
(ktoś pamięta scenę z Jeżycjady?co malował Bobek?:))





A Junior skończył dziś 26 lat:))

wtorek, 17 marca 2015

Pora na telesfora

Praca na etat i w dodatku na zmiany zajmuje trochę czasu
trochę więcej niż miałam do tej pory
Tydzień popołudniówek i widzę Grześka tylko rankiem, gdy odprowadzam do przedszkola.
Coraz cieplej - pogoda zachęca do dłuższych spacerów i wyjść na plac zabaw.
Grześ jest zupełnie inny niż rok temu, bardziej samodzielny i odważny.
Ostatnio prawie serce mi stanęło, gdy próbował zjeżdżać ze zjeżdżalni na stojąco!!

I dlatego coraz mniej czasu na blog.
Jeszcze nie wiem, czy znikam na zawsze - bo ponoć to jak nałóg!
Może być tak, że napiszę już za dwa dni, za tydzień, albo za rok, bo juz widziałam, że Ci, co zamykali długo nie wytrzymywali/
Dziękuję za ten czas :)))

sobota, 14 marca 2015

Perełki Grześka

z cyklu dialogi na cztery nogi

Grzesiu, zanieś skibkę Muszce 
Po chwili...
zaniosłem
i co?
podziękowała!
w jakim języku?
RÓŻOWYM!