piątek, 25 maja 2012

Szkoła przetrwania...

Musiałam dzisiaj jechać do dużego miasta i Sołtys został z Gżegżółką...
Ponieważ z dwóch godzin zrobiło się sześć słabłam na myśl, co się dzieje z moim dzieckiem!
A Sołtys mi nie ułatwiał....

Dzwonię o 10
-co robicie?
-ja jem chleb z kiełbasą, Grzesiu ze smalcem!

Zanim powiedział, że żartuje zrobiło mi się gorąco!

koło godz 12 trzeba było podać leki w nebulizatorze!
Dzwonię znów:

  - to długie wyciskane z niebieskiego pudełeczka wycisnąć  na łyżeczkę, odmierzyć kreskę mniej niż centymetr będzie 0,8 (taka strzykawka) do tego dodać kilka kropli z tego, co wygląda jak domek, jasne?
 - jak dam odwrotnie coś się stanie? (na szczęście nie, bo domek to sól fizjologiczna)

O 14 dzwonię i pytam jak sobie radzi?

- były już dwie kupy ! A zaraz będą dwie laski !

Akurat! Pewnie takie o jakich pisała Baba ze wsi :)

Wracam .... wchodzę...
Długość korytarza moje dzieciątko pokonuje szybkim pełzaniem...
I już tule mojego brudaska ;)

W domu "Sodomia i Gomoria"
- Dlaczego nie zmyłeś podłogi ?
 - A kiedy????????

hahahaha (o obiad, naczynia, pranie nawet nie pytałam! Grunt, że przeżyli)

Na fb znalazłam wpis na profilu Sołtysa



Ponad 4 godziny sami w domu ! Tylko ja i Grześ (syncio - 9 miesięcy).
Mamy jeszcze nie ma, ale dajemy radę.
Chwalę się, a nie żalę :)

O 21,30............... Sołtys śpi :)








26 komentarzy:

  1. Hihi :-DDDD

    U nas dziś miała miejsce następująca rozmowa...
    Ja: Ale jestem dziś zmęczona
    Mąż: A czym?
    Ja: Byłeś kiedyś u dentysty z trójką dzieci?!
    Mąż: Ja nawet wyobrazić sobie tego nie potrafię ;-)

    Pozdrawiam i zdrówka nieustająco życzę!

    Maciejka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do dentysty nie poszedłby z jednym -sam się boi, hehe

      Usuń
    2. dobre!
      gdy zostawiam męża z córką i ma coś do zrobienia w domu, zawsze słyszę "zajmowałem się Emilią"...
      to my kobiety chyba rozdwoić się potrafimy :)

      Usuń
  2. Zuchy z twoich chłopaków :-)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie wspólne przebywanie to też ważna sprawa;)I chciałabym,żeby mieli "męskie "sprawy:)

      Usuń
  3. i czy to nie jest niesprawiedliwe - wszyscy chwalą, jak tata sobie dzielnie radzi, a czy ktoś zwróci uwagę, że mama dobrze sobie poradziła w wielkim mieście? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo ja sobie ZAWSZE radzę!Ha!
      To była ekstremalna sytuacja - trzeba było poczekać do specjalisty..
      Szwagier powinien trafić do niego już dawno -rodzinny dał skierowanie i "leczył" ibuprofenem!!!Gdybyśmy czekali jak nakazują kolejki aż się boję jakby się skończyło...
      Zresztą.i tak nie wiem jak się skończy:(

      Usuń
  4. Zmęczył się tak ciężką pracą, to i poszedł spać :-))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sam mówi,że z dzieckiem trzeba mieć oczy koło głowy!

      Usuń
  5. Dobra, dobra opowiastka - jeszcze parę wypadów i Sołtys sam będzie na co dzień proponował zmycie podłogi na Twoim dyżurze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie sądzę, a raczej nie mam złudzeń;)

      Usuń
  6. norma:))) jak mój zajmuje się dziećmi to zazwyczaj też nic innego nie da rady zrobić:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to rzeczywiście tak jest, że potrafimy zająć się kilkoma rzeczami jednocześnie! Mężczyźni skupiają się na jednym;)A jak jest kilka to po kolei;)

      Usuń
  7. czasem nieoczekiwana zamiana miejsc jest uzdrawiająca :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno! I urlop ojcowski świetny!Od pon do środy mamy dodatkowo wnusia! Po tych trzech dniach Sołtys chciał wracać do roboty!!!;D

      Usuń
  8. wow!!!! prawdziwy bohater z niego :) i facet też prawdziwy :) już na nic innego czasu i sił nie starczyło, biedaczek...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A żebyś wiedziała...a miałam obiecany upojny wieczór;)hihihi
      Teraz troszkę mu dokuczam;)

      Usuń
  9. No popatrz, dał radę... A może powinien się przyzwyczajać i niech mamusia ma przynajmniej raz w tygodniu czas tylko dla siebie, a chłopaki tylko dla siebie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak karmiłam piersią takie wyjazdy były niemożliwe, teraz już wie,że następnym razem na wieś (choć z jednym noclegiem)pojadę sama, a oni zostaną! Zbladł;)Bo jednak aż tak długo nie był!
      Ale i fridą sobie radzi i z mega kupą;)
      A kilka dni temu jak mały płakał robił w nocy mleko!!!:)

      Usuń
  10. Tylko prosze na mnie nie krzyczec;) Ale to przeciez nikt inny tylko zony i mamuski robia z mezczyzn takie kaleki. Wiadomo, ze jak nie musi to i nie potrafi, bo mezczyzna ma rozum i sie nim kieruje w sposob logiczny. To taka meska zasada "jak mi cos kaza, to musze spieprzyc, zeby wiecej nie kazali".
    Ja sobie wybudowalam antyteorie pod tym wzgledem i nawet jak spieprzy to chwale i oczekuje zeby zrobil jeszcze raz i wiele nastepnych razy:)) Po jakims czasie robi co raz lepiej, bo i tak wie, ze to juz jest jego obowiazkiem;))
    Misiu, jak sobie Soltys mial nie poradzic z 9-miesieczynym Grzesiem, on by sobie poradzil nawet z 2-dniowym, ale pewnie nie pozwalalas:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marla, chciałam o tym napisać, ale nie będę się powtarzać i z przyjemnością podpiszę się pod Twoi słowami:)
      Miśka, pozdrawiam:))

      Usuń
    2. Dzięki!
      A Sołtys opowiada dowcip:
      ojciec z synem idą na zakupy...
      ojciec - co jest na kartce?
      - cukier
      -weź sól...co jeszcze?
      -chleb
      - weź ocet
      tato , czemu?
      jeszcze dwie takie akcje i mama da nam spokój z zakupami
      :)

      Usuń
  11. Wcale nie zamierzam krzyczeć;) Przy Juniorze mieszkaliśmy z moimi rodzicami, byłam jeszcze młoda i głupia,więc nie patrzyłam na potrzeby Sołtysa.W pierwszą noc dopiero dopchał się do dziecka (w dzień teściowa, teść, szwagierka, szwagier,Mały płakał- przewinął kupę i dopiero mnie obudził i podał mi do cyca!(byłam po cesarce)
    Sołtys świetnie radzi sobie z Grzesiem, aczkolwiek z racji godzin pracy nie zawsze może tyle,ile by się chciało.
    A wczoraj to był wyjazd niespodziewany, Grzesiu chory, nie zdążyliśmy wszystkiego obgadać,stąd sytuacja nie przegadana.A jednak wystarczyła komórka i wszystko ok.
    My generalnie jesteśmy za tym,ze nikt się tak dobrze nie zajmie dzieckiem jak rodzice,więc nie ma różnicy który z nas to będzie..
    A przypomniało mi się jak pojechałam gdzieś z Pysią i Sołtys został z Grzesiem i z wnusiem!Wracamy, otwieramy drzwi o czujemy lekki smrodek - obaj Walnęli niezłe kupy -przebierał po kolei;)
    Ja też myślę,że nie wszystko ja muszę zrobić najlepiej, ale gdybyś widziała go przy zmywaniu!!!:)
    Lecą różne "lekkie panie" i nie wolno przeszkadzać -nawet wyrzucić papierka! ;) I ciągle ten sam tekst "skąd tego tyle i dlaczego nikt nie zmywa po sobie??":))

    OdpowiedzUsuń
  12. Miśko, bo Ty, jak ja, jesteś z tych, które uważają,że "chłop nie da rady". A moja córka od chwili poznania swego męża wytłumaczyła mu,że chłop ma tak samo dwie ręce i mózg, tak samo potrafi czytać i pisać, więc musi sobie poradzić z tym wszystkim co i baba, bo przecież ona też, jak i on, pracuje zawodowo.W związku z tym mój kochany zięć zostaje w domu z dwójką maluchów ( 3lata i 1 rok)gdy ona wyjeżdża z domu służbowo. Sam je targa do żłobka i przedszkola, jedzie do pracy, potem je odbiera, idzie na plac zabaw, potem w domu daje kolację, kąpie i usypia.Pranie też sam nastawi, wyjmie, powiesi. Gdy jeszcze nie było dzieci też musiał w domu "zasuwać", czyli gotowali obiady na zmianę.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja długo nie pracowałam, bo Junior chorował i miałam zasiłek na chore dziecko.Ale poszłam w tym czasie na studia i sześć lat miałam zajęte weekendy.I świetnie poradził sobie z trójką:)Zrobi dużo (poza gotowaniem,hehe)
    I ciągle mówi, że praca kobiet w domu nie jest dostatecznie doceniana;)Ciesze się jednak,że on docenia;)
    Ale widzę,że u córki i zięcia (zresztą u syna i jego narzeczonej też) jest właśnie tak, że oboje dzielą się obowiązkami domowymi:)

    OdpowiedzUsuń

Lubię jak do mnie mówisz;))
Trollom mówię zdecydowane nie!