środa, 9 stycznia 2013

Dla kobiet w ciąży ;)

Ktoś ma dziś zły dzień? Smutno mu?

Na poprawę humoru polecam!
Dla uważnego przeczytania, zwłaszcza dla Marty i Alutki :)) 

*Co ma zrobić mężczyzna, aby zrozumieć ciężarną kobietę? Instrukcja - krok po kroku:

1-3 miesiąc


1. Każdego wieczora organizuj sobie zatrucie - na przykład zjedz przeterminowaną rybę i popij mlekiem. Później dowiesz się, po co.

2. Następnego ranka wstań, weź pigułkę nasenną i idź do pracy. Jeśli rzeczywiście bardzo źle się czujesz - zostań w domu, ale nie zapomnij posprzątać i ugotuj obiad.
3. Do kostek u nóg przywiąż woreczki z piaskiem - po półtora kilograma na każdą nogę.
4. Przed wyjściem włóż do kieszeni koszuli zdechłą mysz i nie wyjmuj jej!
5. Tego nie jedz, nie wolno ci. Tego też. I tego. Najlepiej zjedz jabłko.
6. Powaliło cię? Rzuć te papierosy! Coca-colę, piwo i inne napoje gazowane też!
7. Usiądź wygodnie i zjedz jogurt. Jeśli nie masz ochoty - to chociaż trochę.
8. Zwymiotowałeś? Posprzątaj po sobie. Nie wołaj żony - jest zajęta.
9. Idź do szpitala na pobranie krwi. Muszą zrobić niezbędne badania.
10. Trzy razy w miesiącu chodź na badania do proktologa.

3-6 miesiąc


1.Do brzucha przywiąż materac z wodą.

2. Gdy się ubierasz - nie odwiązuj go, nawet, gdy próbujesz wciągnąć buty.
3. Śpij również z materacem. Jak to, JAK? Na boku!
4. Nie zapomnij rano zażyć pigułki nasennej.
5. A przed wyjściem do pracy - wypij litr wody.
6. Przed pójściem spać również wypij litr wody i weź tabletkę moczopędną.
7. Do nosa włóż wacik, tak, aby powietrze przechodziło, ale odczuwało się lekką duszność. Wacik noś stale.
8. Masz duszności? Otwórz okno - niektórym pomaga.
9. Idź do szpitala na pobranie krwi. Jak to, PO CO? Zrobić niezbędne badania. Co z tego, że już robiłeś?
10. Trzy razy w miesiącu chodź na badania do proktologa. Materaca nie odwiązuj!

6-9 miesiąc


1. Każdego ranka siadaj na fotel obrotowy i kręć się przez 10 minut. Gdy już organizm odmówi Ci całkowicie współpracy - wstań i szykuj się do pracy. No co ty, kręci ci się w głowie? Współczuję, to na pewno minie.

2. Dolej wody do materaca.
3. Wypij coś moczopędnego, a w pracy wypijaj szklankę wody co godzinę.
4. Postaraj się nie opuszczać miejsca pracy zbyt często. Bądź czujny i dyspozycyjny przez cały dzień. Jeśli przychodzi ci to z łatwością - weź dodatkową pigułkę nasenną.
5. Zwiększ również wagę woreczków z piaskiem, które masz przywiązane do nóg - do 2 kilogramów każdy.
6. Wieczorem, nie odwiązując materaca, połóż się do łóżka i bądź perfekcyjnym, namiętnym kochankiem!
7. Jeśli wydaje ci się, że twoja żona interesuje się innymi mężczyznami - pozostań wspaniałomyślny i wybaczający.
8. Poświęcaj żonie więcej czasu i uwagi. Wyobraź sobie, że jej też jest ciężko!
9. Idź do szpitala na pobranie krwi. Jak to, po co? Po to samo, co zawsze - niezbędne badania.
10. Trzy razy w miesiącu chodź na badania do proktologa. Oczywiście, że z materacem, co za pytanie?


No, dobra, żartowaliśmy, wiemy, że jest to niemożliwe do wykonania. Po prostu odwiedź po raz dwudziesty znajomego proktologa, niech włoży Ci pomarańczę... już on wie, gdzie. Teraz oddychaj głęboko i mocno przyj. Udało się uwolnić od pomarańczy? Wyśmienicie! Możesz już pozbyć się zdechłej myszy i odwiązać materac. 



* - znalezione w sieci! 

71 komentarzy:

  1. hahahahaha dziękuje, uśmialiśmy się przednio! świetne:DDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiedziałam,że jeszcze zdążę;)Na ostatni dzwonek;0

      Usuń
  2. Zapłakałam się ze śmiechu :))) Taka szkoła życia przydałaby się każdemu facetowi :)))
    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cała, "naga" prawda o ciąży... uśmiałam się ale czemu tylko pomarańczę ????może arbuza???

      Usuń
  3. Aż mi przeszły ciarki po plecach na samo wspomnienie tych "atrakcji".
    Brrr...

    OdpowiedzUsuń
  4. Faktycznie, straszne, a oni jeszcze każą nam być uśmiechniętymi i szczęśliwymi, że nosimy ich "dzieciątko" pod sercem, kiedy my "zdychamy" od tej szczęśliwości.
    Co tam pomarańczę- piłkę do koszykówki. Brrrrrr...

    OdpowiedzUsuń
  5. Znałam to:)) Jednak niezmiennie mnie to bawi oraz żałuję, że nie chodziło to po sieci kiedy ja byłam w ciąży. Osobiście bym tę pomarańczę.....

    OdpowiedzUsuń
  6. Ha ha dobre :) Nieźle się uśmiałam :D

    OdpowiedzUsuń
  7. :)))
    Świetny tekst. Miśka, dzięki wielkie za wklejenie go. Właśnie borykam się z etapem pierwszym. "Siadłam" ze wszystkim z powodu kilku wspomnianych tutaj punktów, a teraz przynajmniej się pośmiałam... - wspólnie z mężem.;)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. OOO, to gratulacje serdeczne!!!!;)))

      Usuń
  8. może nie miałam złego humoru ale średni tak... i pomogło, ha ha ha... buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
  9. tak, to jest to, a znasz o tym jak to jest jak masz piersze, drugie i trzecie dziecko:
    Twoje wyjścia
    Pierwsze dziecko: Zanim wsiądziesz do samochodu, trzy razy dzwonisz do opiekunki.
    Drugie dziecko: W drzwiach podajesz opiekunce numer swojej komórki.
    Trzecie dziecko: Mówisz opiekunce, że ma dzwonić tylko jeśli pojawi się krew.

    Połknięcie monety
    Pierwsze dziecko: Wzywasz pogotowie i domagasz się prześwietlenia.
    Drugie dziecko: Czekasz aż wydali.
    Trzecie dziecko: Odejmujesz mu z kieszonkoweg

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ubrania Mamy:
      Pierwsze dziecko: Zaczynasz nosić ciążowe ciuchy jak tylko ginekolog potwierdzi ciążę.
      Drugie dziecko: Nosisz normalne ciuchy jak najdłużej się da.
      Trzecie dziecko: Twoje ciuchy ciążowe STAJĄ się Twoimi normalnymi ciuchami.

      Przygotowanie do porodu:
      Pierwsze dziecko: Z namaszczeniem ćwiczysz oddechy.
      Drugie dziecko: Pieprzysz oddechy, bo ostatnim razem nie przyniosły żadnego skutku.
      Trzecie dziecko: Prosisz o znieczulenie w 8. miesiącu ciąży.

      Ciuszki dziecięce:
      Pierwsze dziecko: Pierzesz nawet nowe ciuszki w Cypisku w 90 stopniach, koordynujesz je kolorystycznie i składasz równiutko w kosteczkę.
      Drugie dziecko: Wyrzucasz tylko te najbardziej usyfione i pierzesz ze swoimi ubraniami.
      Trzecie dziecko: A niby czemu chłopcy nie mogą nosić różowego?

      Płacz:
      Pierwsze dziecko: Wyciągasz dziecko z łóżeczka jak tylko piśnie.
      Drugie dziecko: Wyciągasz dziecko tylko wtedy, kiedy istnieje niebezpieczeństwo, że jego wrzask obudzi starsze dziecko.
      Trzecie dziecko: Uczysz swoje pierwsze dziecko jak nakręcać grające zabawki w łóżeczku.

      Gdy upadnie smoczek:
      Pierwsze dziecko: Wygotowujesz po powrocie do domu.
      Drugie dziecko: Polewasz sokiem z butelki i wsadzasz mu do buzi.
      Trzecie dziecko: Wycierasz w swoje spodnie i wsadzasz mu do buzi.

      Przewijanie:
      Pierwsze dziecko: Zmieniasz pieluchę co godzinę, niezależnie czy brudna czy czysta.
      Drugie dziecko: Zmieniasz pieluchę co 2-3 godziny, w zależności od potrzeby.
      Trzecie dziecko: Starasz się zmieniać pieluchę zanim otoczenie poskarży się na smród, bądź pielucha zwisa dziecku poniżej kolan.

      Buziaki;))

      Usuń
    2. hehehe, to widzę, że najzabawniejszy etap macierzyństwa jeszcze przede mną:P

      Usuń
    3. Hahahahaahhaha!!!!!! Popłakałam się ze śmiechu!!! Ja przy drugim miałam bardziej z trzeciego :)))

      Usuń
    4. ha ha ha, świetne :)))) ja przy pierwszym działałam jak przy drugim, z przy drugim - zdecydowanie jak przy trzecim... chyba jestem wyrosną matką, ha ha ha

      Usuń
    5. A strach się bać, co byłoby przy czwartym...ja chyba troszkę wracam do początków;)

      Usuń
    6. Miśka, wypluj te słowa!!!!! tfu, tfu i solą przez lewe ramię

      Usuń
    7. oj tam oj tam - Ty najpierw pomyśl o trzecim zanim wystraszysz się czwartego;)
      a....były w Twojej rodzinie bliźniaki????;)
      Mła!

      Usuń
    8. Miśka!!!! ja rozumiem, że możesz nie pamiętać mojej kokardki na piżamce, jakoś to przeżyję... ale nie pamiętać, że ja MAM trójkę dzieci???? no wiesz!!! zapomnij też o cmokach :)

      Usuń
    9. łomatko! biję się w piersi (słyszysz jak dudni??) Ja pierdzielę - czy mi wybaczysz?????
      czy to juz demencja, czy ...pomroczność jasna?
      Chyba zamknę się w sobie!:((

      Usuń
    10. słyszę to walenie, tylko sobie żeber nie połam ... no już, nie zamykaj się w sobie, wybaczam Ci :))))

      Usuń
    11. Żebra w porządku,ale biust mi chyba opadł!Czekaj....to na pewno od tego walenia;)

      Despera nigdzie nie ma?Żeby się przyczepił???

      Usuń
    12. Ale e niby co?? Że niby ja się tylko czepiam?? No wiesz, nie spodziewałem się tego!! Teraz to wychodzi na to, że Ty się czepiasz, że ja się nie czepiam, więc kto się tu czepia hę??

      Usuń
    13. no popatrz;) Wywołałam wilka z lasu;))W czepianiu nie masz sobie równych;)
      Robisz to z takim wdziękiem,że aż mi brakowało;))

      Usuń
    14. No paczpani!! Toż prawie jak wyznanie, żeś sie stęskniła za ma skromna osobą:)

      Usuń
    15. no!, a jak nie, jak tak!!!!:D

      Usuń
    16. No gdybym się Frytki nie bała tak jak się Jej boję;-) to bym tu napisała, że WaćPana uwielbiam (tak jak i Ją właśnie) a raczej "czepianie" Jego i arcy ciekawe dyskusje w jakie się Pan wdajesz ku ogromnej uciesze gawiedzi (podglądaczy czy raczej podsłuchiwaczy paskudnych takich jak ja właśnie). Normalnie wisienek na torcie - ale o tym cicho sza;-)

      Usuń
    17. ależ, że mnie się, Zolinko, boisz?!?!?!? łaj?!?!?! - że tak z angielska zapytam... a ten "wisienek na torcie", jak byłaś łaskawa Pana Despera nazwać, to łasy na komplementy jest jak mało kto więc prawiąc Mu je, sympatię Jego zyskasz wielką jak mniemam :)))

      Usuń
    18. no, toż to sprawa wiadoma! Wszak Desper to FACET, więc jakby inaczej??;))
      A zastanawiam się, dlaczegóż to Zolinka Fryteczki się boi??
      Toż to anioł;)

      Usuń
    19. no Miśka, z tym aniołem to jednakowoż przesadziłaś ... ale tylko troszeczkę, ha ha ha... ale bać się mnie? - rzeczywiście dziwne :)))

      Usuń
    20. Przesadziłam,bo wiesz... wczoraj zaliczyłam wtopę;))
      Ale Zolinka musi się szybko wytłumaczyć, bo ktoś może pomyśleć,że to ja opowiadam o Frytce takie straszne historie!:))

      Usuń
    21. ależ Miśka wiesz, że ja dostęp do sieci mocno ograniczony mam więc z tym szybko to nie przeginaj;-) tłumaczy się winny więc ja nic a nic tłumaczyć nie będę... jednakowoż nadmienię tylko, że wisienek zajęty tak jakby...zaklepany, zapluty hihih czy też w inny sposób zarezerwowany jest. Wiem, Fryteczko, żeś pewnie na Despera nie pluła hih tak mi się wymskło ale pewne znaki na niebie i ziemi wskazują że twój ci On, więc przyznawanie się do uwielbiania mogłoby być ryzykowne, kobiety zazdrosne groźne są;-)

      Usuń
    22. No taaaa, się stęsknili, haha i ja mam w to uwierzyć, no już się rozpędziłem. Ale Zolinko wiesz, Twoje obawy uzasadnione są bo zazdrosna kobieta to półtorej Tygrysa, reszta komandosa, a że pewne znaki dobrze odczytujesz świadczy, że mądrą kobietą jesteś:)

      Usuń
    23. Zolinka, bój się boga, ja miałabym pluć na takiego cudownego "wisienka na torcie"?! ... ja go tylko polizałam i, no wiesz, już nie jest do wzięcia :)

      Usuń
    24. No to teraz przynajmniej wiem, że nie zostałam skreślona z tego całowania bo jestem (parafrazując pewnego kabareciarza) stara , brzydka, kostropata:)))
      Trzeba było od razu sprawę jasno postawić, a nie zasłaniać się Sołtysem , hihi;)

      Usuń
    25. Ale nie była sprawa jasno i wyraźnie postawiona, tfu lepiej będzie brzmiało przedstawiona?? A Sołtys siedział i zerkał? Siedział, więc byłaś pod specjalnym nadzorem, no ja też, więc trza było winnego znaleźć:)

      Usuń
    26. Heeej! o co kaman z tygrysem? się ktoś mię czepia? Hę? Dzisiaj nie radzę, bo jestem po ekstremalnych przeżyciach i mogę kąsać :P

      Usuń
    27. akurat! Sołtys jak siedzi obok to i tak...jedzie czołgiem! A wtedy interesuje go tylko to, żeby go nikt nie...puknął;)

      Usuń
    28. Tygrysie! Jesteś???A ja myślałam,ze nie zaglądasz:)
      A widziałaś jak cudnie Grześkowi z kominie od Ciebie?
      No proszę, a Desper ma rację przyrównując zazdrosną kobietę do tygrysa i komandosa:))

      Usuń
    29. "zazdrosna kobieta to półtorej Tygrysa, reszta komandosa" - jedną flądrę rzuciłam kiedyś czymś nieco cięższym od piórka :P więc - zgadzam się wyjątkowo z Desperem :D Słyszysz? Przyznaję Ci rację!!! Pewnie Desper ma radochę, że ho-ho.

      Usuń
    30. Znaczy się zawsze jak siedzi obok Ciebie to czołgiem jedzie, no z wrodzonej nieśmiałości nie zapytam czy jak leży obok Ciebie to też sam se tym czołgiem? Tygrys, a któż by się odważył Ciebie czepiać?? Zwłaszcza gdy jesteś w odmianie kąsająco - gryzącej

      Usuń
    31. Tygrys tę rację przyjmuję z godnością, elegancją i klasą:)

      Usuń
    32. Misiu czytam tylko nie zawsze komentowalam. Ale pod tym postem masz mój komentarz. D- bo ja dzisiaj cholernie ciężkie popołudnie miałam. Coś na zasadzie jak się człowiek spieszy to się diabeł cieszy.

      Usuń
  10. dobre, bardzo dobre :)))))))
    i prawdziwe

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak na złość całą ciążę znosiłam śpiewająco a obrzęków nie miałam nawet w przeddzień rozwiązania. Poród - koszmar.Poprzestałam na jednym dziecku, nie chciałam drugi raz przez to przechodzić.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jezusie nazarejski... jak dobrze, że mnie to ominie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po czterech ciążach ...niczego nie żałuję;)Ale to chyba temat na osobny wpis:)

      Usuń
  13. Extra pomysł ...
    Z jednej strony uśmiałam się , ale jakie to prawdziwe...

    OdpowiedzUsuń
  14. to teraz tak przebiega ciąża?! biedne te dziewczyny:((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no przecież wiadomo,że nie;))

      Usuń
    2. jak to nie jak wszystkie siedzą na zwolnieniach. Miśka, Ty jesteś jak poradnia antykoncepcyjna!

      Usuń
    3. oo, a myślałam,że jak pochwała macierzyństwa!
      Jak to jednym wpisem można sobie zrąbać opinię;)

      Usuń
    4. jak Ty mnie rozumiesz:*
      kiedyś miałam tak, że jak brałam na ręce jakieś małe dziecko to mi strzykało w piersiach, teraz jak widzę Grzesia to mam ochotę tupać nogami i drzeć się, że chcę wnuka!
      To całe szczęście, że napisałaś o tych urokach ciąży!

      Usuń
  15. No dobra, ale o co chodzi z tą zdechłą myszą?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zastanawiałam się i przychodzi mi tylko na myśl nadwrażliwość na zapachy;)

      Usuń
    2. Wlasnie ja tez nie pojmuje po co ta zdechla mysz:) Ale Misia moze miec racje, ze chodzi o zapachy;)

      Usuń
  16. No po prostu boskie :))))) Nie mogłam tylko tej myszy zaskoczyć, ale jak piszesz - chyba zapachy, bo mój mąż miał zakaz perfumowania się, a dezodorantu używał tyle o ile i z daleka :D Jak użył za dużo, to mu w listopadzie czy grudniu wietrzenie auta w drodze urządziłam :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Uśmiałam się na maksa:) Zdechła mysz mnie powaliła i ten wacik....cała prawda, chociaż teraz można sie pośmiać:)

    OdpowiedzUsuń
  18. i właśnie dlatego ''Babę zesłał Bóg''... wiedział, że facet se nie da rady;-)dzięki miśka, to powinna być obowiązkowa lektura dla tatusiów:-D

    OdpowiedzUsuń
  19. Hahahahahahaha:D dobre! Podoba mi się!:D

    OdpowiedzUsuń
  20. Przeczytalam, posmialam sie na glos az pan maz sie zaciekawil co ja takiego smiesznego czytam??? Gdy zobaczylam "lekki" grymas usmiechu na jego twarzy juz wiedzialam- tez by smial sie w glos ale...."nie wypada" hahahhaha.Dawno sie tak nie ubawilam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj;)Zdaje się po raz pierwszy?Mój też udawał ,że to go wcaaaaale nie śmieszy;)

      Usuń
  21. Jak tylko Ted wroci poproszę, żeby zasiadł i poczytał. Mnie ubawilo, ciekawe, czy ubawi Jego ;o)))

    OdpowiedzUsuń
  22. Dobre, choć nie wyczerpuje złożoności tematu:)ja np. miałam jeszcze nieustanne skurcze i wielokrotnie zaliczałam pobyty w szpitalu więc dodatkowe atrakcje:)Ale - podobnie jak Ty Miśko - po czterech ciążach niczego nie żałuję i większości kłopotów nie pamiętam, a czasem... mam nawet ochotę na pięty raz:):):) co do wyliczanki nr. 2 o zachowaniach przy kolejnych dzieciach potwierdzam w 100%. Do bycia rodzicem sie dorasta powoli, a każde kolejne dziecko jest coraz spokojniejsze i bardziej zaradne życiowo:) Rut

    OdpowiedzUsuń
  23. Popłakałam się ze śmiechu! :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie no Miśka, jesteś niemożliwa! Zaraz mi dziecię z tego śmiechu, jak nic, wypadnie ;-))))
    Dobreeeee!!! Dzięki :-)))))

    OdpowiedzUsuń
  25. Zabawne i prawdziwe - niestety ja tak przeżywałam ciąże... wszystkie...

    Powodzenia w Konkursie :)))

    Maciejka

    OdpowiedzUsuń
  26. świetne!!! :) dawno się tak nie śmiałam (do monitora:D) hahahaha

    OdpowiedzUsuń
  27. cudne i zyciowe, aczkolwiek i tak zbyt subtelnie napisane:P

    OdpowiedzUsuń

Lubię jak do mnie mówisz;))
Trollom mówię zdecydowane nie!