niedziela, 16 czerwca 2013

Z archiwum X


"Kto nie chce -  szuka powodu, kto chce - szuka sposobu " - myśl, którą jakiś czas temu usłyszałam od Michaliny zdaje się usłyszał  też Grześ...

Wszystko go ciekawi, niczego się nie boi, wszystkiego próbuje...aż dziw, że nic mu się nie stało...
Dziś, przeglądając zdjęcia, znalazłam taką perełkę....


47 komentarzy:

  1. Dzielny szczunek a nie jakies tam "zimne ryby w galarecie"::))
    Buziaczki dla alpinisty
    buziaczki dla ciebie::))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale czasem matce serce stawało;))Buźka

      Usuń
  2. mój dzikusek wyskakiwał z łóżeczka górą jak miał osiem miesięcy. a potem przez barierkę na schodach i już był u mnie:))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ciekawe, co będzie dalej:)

      Usuń
    2. Spadochroniarz?
      Basia

      Usuń
    3. grotołaz - alpinista;)

      Usuń
  3. Dzieci maja pomysly i niestety rodzice musza miec oczy dookola glowy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na szczęście jakoś rodzice wyczuwają szóstym zmysłem!:))

      Usuń
  4. a pan wchodzi czy wychodzi??? :)
    dzielny słodziak
    Trzymaj się! Buziaki :*****

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przełaził w te i wewte ;))) -obok stał fotel -musieliśmy przestawić:)

      Usuń
  5. Takie jest prawo dzieciństwa - świat poznawać wszystkimi zmysłami!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czemu czasem na starość zanika?gnuśniejemy;/
      Uściski;)

      Usuń
  6. ja nieustannie dziwie sie, ze dzieci przezywaja swoje dziecinstwo...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak Ryneńko.Jak przypomnę sobie co trafiało się starszemu synowi gdy był w wieku Grzesia to do dziś robi mi się słabo choć minęło prawie 20 lat.Kopnął go duży byk,nie sięgnął,mały nawet nie przewrócił się a ślad kopyta na koszulce był nie do sprania.Włączył sieczkarnię(kto wie co to jest?),ułożył ziemniaczki żeby wkładać w takie straszne walce zębate,które gdyby go złapały to nie miał szans.Spadł pas łączący maszynę z silnikiem,jakimś cudem.Basia

      Usuń
    2. ojeju!
      ja pamietam najbardziej dramatyczne upadki ze schodow
      najstarszy syn spadl naprawde z wysokich schodow, betonowych, stromych
      kilka siniakow ledwo mial
      ja do dzis sie trzese na wspomnienie, a minelo 18 lat od upadku!!

      Usuń
    3. A Lusia biegła z patykiem i upadła na niego! Musieli jej zaszywać usta, bo jej się bardzo uśmiech poszerzył.Lekarz zszywał i pruł i zszywał...ale śladu nie ma!;)
      W ogóle był taki rok,że na ostrym dyżurze lądowaliśmy z trójką po kolei -bałam się, że mi kogoś z opieki naślą!

      Usuń
    4. ja mam 2 synow i corke, i to z corka na postrym dyrzurze tylko bywalam, zeby bylo smiesznie

      Usuń
    5. jak moja była w liceum zadzwoniła do mnie jakaś babka ze szkoły, że Pysia miała wypadek na wuefie i coś z kręgosłupem, nie może ruszać nogami i wiozą ją do szpitala.Uczyłam wtedy w szkole, obok mnie stała dyrektorka -ponoć krew mi z twarzy odpłynęła.Na szczęście wszystko się dobrze skończyło.Ucisk jakiegoś nerwu, czy coś takiego -żałuję,że nie pojechałam tej babie wtłuc!

      Usuń
    6. moja sie kiedys na nartach tak przewrocila ze plakala, z bolu, prawie helikopter wezwano, ze to moze zlamanie kregu
      ale nic na szczescie nie bylo!!
      ale drze znowu na wspomnienie

      Usuń
  7. Cytowane przez Miśkę zdanie jest autorstwa pana Miłosza Brzezińskiego.( Miłosz jest komentatorem zjawisk psychologicznych, coachem, konsultantem biznesowym, autorem książek.) Ja tylko to zdanie powtarzam, uznając za niezwykle trafne :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Odpowiedzi
    1. na szczęście są farby do włosów :)))

      Usuń
  9. no co chcesz, jak każdy dzieciak bada możliwości... swoje i otaczającego go świata... oraz Twoją cierpliwość i wytrzymałość :) buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dobrze, że wytrzymała jestem;))Buźka

      Usuń
  10. mój w spacerówce kładł się na brzuchu, odchylał budę, cycał smoka i patrzał jak się koło kręci....
    dziś uwielbia F1 ::))

    OdpowiedzUsuń
  11. Oj tam,oj tam...jeszcze nie "wisi" na żyrandolu:) Wszystko przed Tobą. Raczej trenuj opanowanie drżenia:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jaskółko,najważniejsze to opanowanie odruchu wrzasku;)Kiedyś darłam się lecąc na ratunek:)Nie ma nic gorszego,dzieciak przestrasza się.Przy wnuku działam już jak komandos;)Basia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odruchu wrzasku nie potrafię opanować -czasem Sołtys mówi,że tego wystraszy się bardziej;))
      Ale wnuk w połączeniu z synkiem to mieszanka wybuchowa:)

      Usuń
  13. Zawalu bym dostala!

    Ale co sie Grzesiowi dziwic, skoro mu siostrzeniec zablokowal wyjscie dolem... :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Prawdziwy men! Widac gołym okiem, że to niezły urwipołeć ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Zaryzykuję stwierdzenie, że w tym wieku to zupełnie normalne ;-) Wiem, co mówię ;-)
    Ściskam Was mocno, kaskadera całuję w łobuzerskie ślepka!

    OdpowiedzUsuń
  16. Niektórym udaje się znaleźć i powód, i sposób :).

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja kiedyś z przerażeniem odkryłam, że roczna dziewczynka potrafi wejść na stół....

    OdpowiedzUsuń

Lubię jak do mnie mówisz;))
Trollom mówię zdecydowane nie!