poniedziałek, 7 października 2013

Urwałam się z domu!

Pojechałam dziś do wielkiego miasta,
Chciałam zrobić badanie słuchu i pogadać z laryngologiem.
Niestety, wolne terminy dopiero na czwartek (badania na fakturę, firma zwraca)
Załatwiłam kilka drobnych spraw, ale Stary Browar bez Michaliny i Futrzaka nie ma uroku.



A jak kręgosłup?
lepiej....
...lepiej nie mówić:))
Ale to pewnie zaczyna się ten czas, gdy jak boli to znaczy, że człowiek żyje..
Dostałam opieprz od Luśki, że nie kupiłam nic do smarowania..
Jutro kupię.

Zrobiłam przegląd ciuchów (sentymenty na bok) i uszykowałam porządne , a za  duże, i w dwóch turach zawiozłam do caritasu.
Zbierają przed zimą dla potrzebujących.
W południe zawiozłam te, które były ok, a wieczorem te, które najpierw musiałam doprowadzić do ładu- przyszyć guziki, naprawić co się da...
Kilka lat temu trochę pomagałam i  z przykrością patrzyłam, że niektórzy robili porządek w szafie na zasadzie -wszystko co zbędne to do biedaków.
A przecież jak ktoś potrzebuje to nie można go jeszcze upokarzać dając stare, zniszczone szmaty!
Układając rzeczy do specjalnego wózka zauważyłam,że zimowego płaszczyka, który nosiłam po Grześku,a zawiozłam wcześniej  już nie ma..
Ale mi się zrobiło fajowo!;))

58 komentarzy:

  1. ja też regularnie wspieram caritas ubraniami i zabawkami. miód na serce, że można komuś pomóc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam kochana blogową (i nie tylko)zbiórkę dla tej młodej wdowy, która została z dwójką dzieci i trzecim pod sercem.
      Ile to NAM dawało radości:))

      Usuń
  2. Tak, ja zawsze się wzruszam, że ktoś to w ogóle chce. Ale jak widzę, co oferują second handy, każąc sobie jeszcze płacić absurdalne sumy, to już się nie dziwię. Tylko staram się, by to, co daję, było jak najstaranniej naprawione. Powiem szczerze, nawet staranniej, niż te rzeczy, które jeszcze sama noszę. Wiadomo, szewc bez butów...:-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czasem ktoś chce, ale nie umie przełamać wstydu..ale znam tez odwrotne sytuacje - kobieta dostawała tyle ciuszków, że zakładała dzieciom razi i ..wyrzucała;/ łatwo przyszło, łatwo poszło.

      Usuń
  3. Misiu, bo normalni ludzie to maja przyjemnosc w dawaniu a nie tylko braniu. Ja oddaje dla organizacji, ktora pomaga kobietom chorym na raka i biora wszystko lacznie ze sprzetami domowymi czy kuchennymi. Chyba sie domyslasz dlaczego wybralam akurat taka organizacje. Jak czlowiek nie moze pomoc tu gdzie najbardziej by chcial to pomaga innym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doskonale Cię rozumiem!
      I podoba mi się zdanie, ze normalni ludzie mają przyjemność w dawaniu , a nie tylko braniu.
      Jakoś daje to większą nadzieję, niż w życiu nie ma nic za darmo, mi też nikt nic nie dał,albo dał, to pewnie ma w tym jakiś interes..smutne takie

      Usuń
  4. Ja tez oddaje ciuchy, z ktorych "wyroslam". Ostatnio sporo tego... :) Ciuszki dzieci narazie trzymam bo siorka moja planuje nastepnego malucha w przyszlym roku i prosila, zebym trzymala je dla niej. Ale jak juz bede wiedziala czy chlopiec czy dziewczynka, to reszte niepasujacych tez oddam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z dziecięcymi ciuszkami najłatwiej -maluchy z nich wyrastają, zanim się zniszczą:)

      Usuń
  5. pamietam jak prz przeprowadzce pewien pan, i wzial ode mnie tyle dobrych rzeczy, z ktorymi w ogole nie mialam co zrobic, jakie to do dzisiaj jest dobre uczucie!
    a on na pewno nie mial poczucia, ze dostaje byle co

    OdpowiedzUsuń
  6. teraz na każdym osiedlu jest postawiony taki kontener na ubrania i to jest fajne, bo zamiast na wysypisko ciuchy, które mogą się jeszcze komuś przydać, trafią tam gdzie trzeba.
    Ale wiecie co, miałam do podarowania wózek po Młodych, stał w piwnicy i obrastał w kurz. Mąż pojechał do centrum miasta, gdzie mieści się dom samotnej matki i powiedział, że jest głęboki wózek do wzięcia, tylko żeby ktoś po niego przyjechał. Obiecali, że przyjadą, czekaliśmy ponad rok czasu, w końcu mąż się wkurzył i postawił go koło śmietnika. W pół godziny go nie było. Nieraz chcesz coś podarować, ale jeśli tego nie przyniesiesz pod nos, to już nie ma tylu chętnych...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w Belgii zbiera rzeczy Armia Zbawienia,można zadzwonić, raz w miesiącu przyjeżdżają w danej gminie
      oczywiście tylko rzeczy w dobrym stanie

      Usuń
    2. Mamma Mia,nie chce siac zamentu,bo nie wiem jak jest teraz,ale pare lat temu moj kolega pracowal dla firmy zajmujacej sie zabieraniem rzeczy z tych kontenerow. Moje serce zamarlo jak powiedzial co oni robia z tymi rzeczami,bo sama wrzucalam tam specjalnie wybrane rzeczy.ponoc wszelkie ubrania szly do firm drogowych i byly przeznaczone na podklad pod budowana ulice...

      Usuń
    3. ja też oddaję niepotrzebne rzeczy, ale miałam parę razy podobną sytuację jak Mamma
      Misiu, smaruj, masuj, wygrzewaj, odpoczywaj, parę razy poleż na brzuchu po kilka minut, wybierz się do lekarza, z kręgosłupem nie ma żartów, wiem coś o tym

      Usuń
    4. właśnie to chciałam powiedzieć:((
      Uważajcie na te kontenery - http://www.korso.pl/opinie/sygnaly-czytelnikow/gdzie-trafiaja-ubrania-z-kontenerow-na-odziez.html

      Pamiętam jak umarła moja mama i Sołtys wynosił płaszcz i kurtkę do takiego kontenera i podeszła starsza pani i zapytała, czy ona mogłaby to dostać.Sołtys ocenił, że pani naprawdę się przyda i dał.A wrócił do domu taki zadowolony, że miło było patrzeć.A jak przeczytaliśmy , że te ciuchy z kontenerów nie dla ubogich, to kilka razy wspominał -jak dobrze, że nie zdążył wrzucić!chociaż coś uratowane!

      Usuń
    5. Olga! Potrzebuję kogoś do masowania! Sołtysowi jakoś nie wychodzi!;(
      Wiem,że muszę coś zrobić, bo zasada samo przyszło, samo przejdzie -jakoś nie działa. A dziś mamy dostawę towaru - az się boję - kontenery cięzkie.

      Usuń
    6. dlatego wrzucam najchetniej do Caritasu!

      Usuń
    7. też niestety o tym słyszałam....
      dlatego większość rzeczy daję znajomym, którzy mają młodsze dzieci i znoszą ciuchy po moich...
      a nasze ubrania wrzucam jednak do tych kontenerów licząc na to, że jednak trafią do potrzebujących

      Usuń
  7. Masz rację z tymi ubraniami. Jeśli chcemy coś oddać to ubrania w dobrym stanie, tyle że takie których już nie nosimy. A poniszczone trzeba po prostu wyrzucać...
    A Stary Browar mam blisko tylko zero siły na dobicie tam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mówiłam! Świat mały...może kiedyś;)

      Usuń
  8. Przyjemne z pożytecznym, w szafie lżej i ktoś jeszcze będzie miał z naszych ubrań użytek:)
    Bardzo lubię takie remanenty. Choć przyznam, że z ubrankami po Młodym rozstaję się z nutką żalu... że już wyrósł, że to już ostatni raz i nie ma dla kogo trzymać...:)
    Jak to dobrze, że rzeczy mają drugie życie, gdzieś tam.
    Uściski!

    OdpowiedzUsuń
  9. U mnie zostawiają specjalne reklamówki i później przyjeżdżają po nie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ułatwione zadanie - ja jak mam takie zniszczone ciuchy to i tak wsadzam w czystą foliówkę i stawiam koło śmietnika.Może komuś się przyda do mycia okien, albo do innego celu:)

      Usuń
  10. no to się pewnie minęłyśmy gdzieś w tym Browarze wczoraj;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stokrotko!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

      Usuń
    2. no nie mam do Ciebie kontaktu telefonicznego, bo na pewno bym napisała.

      Usuń
  11. Misko, za kazdym razem jak dodaje komentarz do Twojego bloga na telefonie, to pokazuje sie dwa razy - przepraszama :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja już myślałam,że próbujesz się zrehabilitować za to dłuuugie milczenie;);*
      Przecież nic nie szkodzi, czasem kasuję te drugie komentarze;)

      Usuń
  12. ja do caritasu nie zanoszę. Też trochę niefajnego słyszałam, więc wolę bezpośrednio potrzebującym.
    Też bym się urwała:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Matura. Ja nie tyle słyszałam,co widziałam. Wiecie,że na niektórych kontenerach widnieje z jednej strony logo,caritasu z drugiej zaś firmy która zabiera te ciuchy do ciucholandow.. A jakiś procent przekazuje ubogim. nie wiem czy wszystkie te kontenery są zajęte przez takie firmy ale wiele tak.
      Misiu,bardzo ładnie z twojej strony że zadbałas o szczegóły , także uważam że to takie poniżające otrzymać stare zniszczone łachy które powinny trafić na śmietnik.. Pozdrawiam:))):

      Usuń
    2. *oczywiście miało być z Martą. Przepraszam:)

      Usuń
    3. Bo jestem też drugiej strony - do dziś pamiętam jak ktoś mi dał żywność - przeterminowaną, jak się potem okazało.Przykro..

      Usuń
    4. Przeterminowana??jej.. To bardzo przykre,tym bardziej że zwykle chodzi o żywność na długa datą ważności.. Ludzie nie maja rozumu. Mi zdarza się wynosić żywność na śmietnik jeśli ma krótka date przydatności,ale natakiej zasadzie że stawiam na murku i może ktoś głodny będzie chciał.. to samo z ubraniami... Przykre to co piszesz Misiu bo co roku sa zbiórki żywności np w sklepach i ja dokładam cegiełkę kupując cukier makaron czy kasze przy okazji swoich zakupów a nie vwywalam z szafek.. Nie znoszę ludzi którzy się zachowują tak jak opisani przez Ciebie.

      Usuń
    5. Trzeba szybko zapomnieć!
      Chociaż trudno;/

      Usuń
  13. Zawoże ciuchy do zboru ewangelickiego- oni już wiedza, kto potrzebuje. Zresztą wspomagam ten zbór nie tylko ciuchami:) Porządki w ubraniach robię na bieżąco- te bardzo zniszczone po prostu wyrzucam.
    Mnie na ból kręgosłupa pomaga ketonal i maść przeciwzapalna oraz przeciwbólowa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I fajnie -ja wiem jaką radość sprawiasz:))))

      Kneź polecił mi coś -spisałam i karteczkę mam w portfeli -dziś dostawa towaru, więc lepiej odwiedzę aptekę.I tak skończy się tym,co najtańsze.Byle skutkowało!

      Usuń
  14. Mnie nie przeszkadza to, że wory z ciuchami jakie wrzucam do pojemników trafiają potem do ponownego obrotu za pieniążki.
    Za symboliczną złotówkę trafi ciuszek na osobę, która przymierzy, obejrzy i będzie to nosić. Uzyskane w ten sposób pieniążki też przecież kogoś wspomogą.
    Kiedyś zanosiłam / często ubrania z metkami, zawsze tylko w dobrym stanie jeśli używane / do koleżanki z piątką dzieci w różnym wieku. Niektóre rzeczy wymagały np. tylko skrócenia spodni, przestawienia guzików w bluzie, ale to był już zbyt duży wysiłek dla niej.

    O wykorzystaniu ubrań jako podkład drogowy nie słyszałam. Może dotyczy to takich ciuchów, które nie nadają się już do przekazania innym, a przerabiane są na masę bitumiczną ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że jest właśnie jak piszesz z tymi ciuchami pod podkłady!

      Usuń
  15. Hmm ja nie mam nic przeciwko jesli te ubrania sa sprzedawane i Caritas dostaje za to (mam nadzieje) przyzwoite pieniadze, ale jesli te najlepsze i przebrane przez nas maja trafiac jako podklad pod nowa ulice, to jest to przykre.
    Misko staram sie jak moge z tymi komentarzami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chciałabym być źle zrozumiana.
      Zbyt dobrze pamiętam tylko "ocet" na półkach , pieluchy tetrowe i śpiochy wydzielane, choć w portfelu były na to skromne, ale były pensje zapracowane.
      Byłam młoda, więc miałam siły na przerabianie niekiedy bardzo zniszczonych ubrań otrzymywanych w paczkach z "zachodu" na potrzeby naszej rodziny, a wcześniej będąc panienką, też chciałam błysnąć wśród koleżanek. Nic za darmo , to było kosztem nieprzespanych nocy, kosztem nieprzeczytanej książki.
      Byłam zupełną nogą krawiecką , a dałam radę nie mając nawet maszyny do szycia.
      W obecnym zalewie ciuchowym nie dziwię się , że spora część , niestety , jest utylizowana. Mnie też przykro, że to, co dla mnie było piękną rzeczą trafia nie na nowe życie, a pod koła :)

      Usuń
    2. Masz rację - ciuchów teraz o wiele więcej, niż kiedyś.I nie wszystko się nadaje, żeby podać dalej, a z drugiej strony coś co nam nie odpowiada komuś jak najbardziej.Ciuszki po Grzesiu oddawałam położnej -jeździ po okolicznych wioskach, wie kto potrzebuje.Tam oddaje inaczej -nawet jak coś już bardziej znoszone, czy lekko poplamione daję wszystko - z zastrzeżeniem, że jakby coś nie pasowało można wykorzystać inaczej.Sama chętnie biorę takie ciuszki, bo jak idę z małym do piaskownicy, to nie musi wyglądać jak z żurnala. Jak coś podrze, pobrudzi od trawy, zahaczy to nie żal,a mały ma świetną zabawę:)

      Usuń
  16. Trzeba było powiedziać, podesłałabym Ci Młodą. Z nia Browar, to mistrzostwo świata ;o)

    OdpowiedzUsuń
  17. nigdy nie byłam w Browarze... być może dlatego, że jeszcze nie byłam w Poznaniu?

    OdpowiedzUsuń
  18. Ty to jesteś dobra dusza. Ja ostatnio wystawiłam w worku ubrania jakiejś firmie, która je zbierała i mam wyrxuty, że pewnie na szmaty poszło a nie jako pomoc potrzebującym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja???Czasem proszę - Panie Boże daj mi długie życie, bo moje ręce ciągle puste.Dobrych uczynków tyle, że nie wiem, czy pokryją choć to, co nie wyszło!

      Usuń
  19. O kręgosłup to trzeba dbać, bo na starość nawet do wc nie wstaniesz jak Cię połamie :/

    Z tymi ciuchami to zazdroszczę, tez bym chciała zebrac siły na wywalenie prawie całej szafy tak naprawdę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musiałam -mało miejsca, a ciuchy za duże:)
      A za nic w świecie nie chciałabym w nie wchodzić z powrotem!:)
      Najlepsza zasai niezbędne -oddaj komuś, komu się przyda;))

      Usuń
  20. My najczęściej oddajemy rzeczy komuś w rodzinie-nie każdego stać na wszystko, każda rzecz to zawsze wydatek mniej. Czasem wystawiamy jak jest zbiórka ubrań itp. Nie do końca wiem co się z nimi dzieje, ale na pewno lepiej niż bym wyrzuciła do kosza. Taką mam przynajmniej nadzieję.


    Ola

    OdpowiedzUsuń

Lubię jak do mnie mówisz;))
Trollom mówię zdecydowane nie!